Gražina Banienė urodziła się w Sejnach, w młodości mieszkała w Skarkiszkach w gminie Puńsk. Uczyła się w Liceum Ogólnokształcącym z Litewskim Językiem Nauczania im. 11 Marca w Puńsku. Po ukończeniu nauki w liceum wybrała studia na kierunku leśnictwo na Uniwersytecie Aleksandrasa Stulginskisa w Kownie (ob. Akademia Rolnicza Uniwersytetu Witolda Wielkiego w Kownie). Na Litwie poznała obecnego męża, który jest leśnikiem ze Żmudzi. Od piętnastu lat mieszka w Kretyndze, pracuje w zawodzie leśnika. Dziesięć lat temu zaczęła pracować jako przewodnik, by nie zapomnieć języka polskiego. Obecnie łączy dwa zawody: leśnika i przewodnika. Należy do nielicznych osób na Żmudzi, które perfekcyjnie posługują się językiem polskim.
Tomasz Otocki, Przegląd Bałtycki: Kretynga znana jest jako miasto Chodkiewiczów i Tyszkiewiczów, co możemy powiedzieć o tych dwóch rodzinach zasłużonych dla Żmudzi?
Gražina Banienė: Hetman wielki litewski Jan Karol Chodkiewicz założył miasto, które nazwał swoim imieniem – Karolsztatem, jednocześnie była używana nazwa Kretynga. W 1795 r. po trzecim rozbiorze Rzeczypospolitej miasto straciło nie tylko prawa miejskie, ale i nazwę Karolsztat, została tylko nazwa Kretynga. Jan Karol Chodkiewicz nie tylko dużo inwestował w rozwój miasta. W testamencie zapisał, że chce być pochowany w kryptach kościoła, dlatego dzisiejsi mieszkańcy miasta mówią, że Kretynga była ulubionym jego miastem.
Hetman wielki litewski zakładając miasto zaprosił franciszkanów, wybudował szpital, kościół, klasztor. Celem Chodkiewicza było to, aby mieszkańcy Kretyngi żyli na poziomie Zachodniej Europy, więc w 1609 r. nadano miastu prawa magdeburskie. Fundator miasta dał mieszkańcom wolne prawo wybierać urzędników w sądzie, a także władzę. Każdy mógł zajmować się handlem, rolnictwem, rybołówstwem czy rzemieślnictwem. Wszyscy według dekretu Jana Karola Chodkiewicza byli przez dwadzieścia lat zwolnieni z płacenia podatku na rzecz dworu i trzydzieści lat z płacenia cła na rzecz państwa. Mieszkańcy miasta mieli jeszcze jeden przywilej – monopol na wolny handel z zagranicą, ponieważ Kretynga była na granicy państwa z Księstwem Pruskim, więc sprzedawać na eksport lub kupować bez cła mogli tylko oni.
Gdy zaś mowa o rodzinie hrabiów Tyszkiewiczów, to są może bardziej widoczni w Kretyndze, jest więcej miejsc, które pozostawili po sobie. Jest piękny pałac z oranżerią, park, a także tradycje, na przykład organizowania koncertów. Tyszkiewiczowie mówili o Chodkiewiczach, że bardzo lubią odpoczywać w cieniu zasadzonych przez nich dębów, które rosły przed pałacem. Obie rodziny łączy chęć, inwestycje, postęp i to co zostawili dla mieszkańców miasta, nie tylko budowle, ale i tradycje, które dzisiaj powracają z zakamarków pamięci.
Jan Karol Chodkiewicz zginął w 1621 roku pod Chocimiem, ale jego potomkowie władali…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki Twojej prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.

