Wspólnymi siłami Na początku transformacji, każdy kraj poszedł jednak swoją drogą, i po jedności, idealistycznie deklarowanej podczas „Bałtyckiej drogi” w 1989 roku, pozostały jedynie wspomnienia. Zresztą, czas nie sprzyjał sentymentom – trzeba było szybko budować wolnorynkową gospodarkę w oparciu o kapitalizm, któremu to wyzwaniu każdy kraj sprostał tak, jak potrafił. W każdej z trzech republik lista problemów była długa: słaby sektor finansowy, brak doświadczonych kadr, nieudolny sektor publiczny i wiele innych. Estonia od początku przymierzyła się do roli prymusa i już nie oddała palmy pierwszeństwa, zgarniając dla siebie pierwszą falę inwestycji (przeważnie skandynawskich i fińskich), które następnie redystrybuowała na Łotwę i Litwę. W ten sposób na rynek stosunkowo szybko weszły wielkie banki skandynawskie, które stopniowo wyparły i zastąpiły niemal wszystkie słabe miejscowe banki i zajęły dominującą pozycję na rynku w każdym z trzech krajów. Właśnie Skandynawowie byli pionierami ...
Pozostało jeszcze 95% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


