W rozmowach o literaturze słychać niekiedy wypowiedziane znudzonym tonem słowa: „wszystko już było!”. Zniechęcenie, wynikające z przesytu informacji, każe szukać treści wyłącznie nowatorskich i oryginalnych, by oszczędzać energię i czas. Nierzadko kończy się to tylko kolejnymi godzinami bezowocnego, kompulsywnego przeglądania mediów społecznościowych, co wprawia w ruch błędne koło: znów to samo, wszystko już było, nie ma co czytać. Oczywiście, to nieprawda: nie wszystko było. Wystarczy choćby zapytać o opowieści prowadzone z perspektywy pomijanych dotąd w historii osób reprezentujących różnorakie mniejszości, albo o reinterpretacje utartych w kulturze schematów, z których wiele dopiero czeka na unicestwienie piórem. Jednocześnie, jeśli uznamy, że każda opowieść pojedynczego człowieka jest niepowtarzalna, ponieważ niepowtarzalna jest osobowość autorki czy autora, nagle każdy utwór literacki okaże się warty uwagi…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!


