Po wielu latach Janusz Gazda napisze: „Ten film był dla mnie ważnym i silnym przeżyciem – odkrył przede mną Litwę, odkrył nieznaną, dotąd, tajemniczą przestrzeń, którą mógłbym nazwać sakralną i spowodował, że zapragnąłem tę przestrzeń bliżej poznać”[1]. Z kolei Tomas Venclova wyzna: „Pierwowzór wszystkich litewskich «hitów» – «Nikt nie chciał umierać» (który w prywatnych rozmowach określałem jako Wszyscy chcieli zabijać) – budził we mnie mieszane uczucia. Początkowo bardzo mnie oburzał (bo zrozumiałem, że w niezwykle zręczny sposób realizował sowieckie zadania ideologiczne, schlebiając uczuciom przeciwnej strony); później, gdy okres powojenny nieco się oddalił, stałem się wobec niego znacznie bardziej wyrozumiały”[2]. Niejednoznaczne i kontrowersyjne rozumienie epokowego dzieła prowokuje do przyjrzenia się mu jeszcze raz, z dzisiejszej perspektywy. To nowe spojrzenie może okazać się bardziej przenikliwe, jeśli uwzględnimy szczególny kontekst filmu, okoliczności jego powstawania i drogę...
Pozostało jeszcze 95% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


