Film w cieniu władzy: mechanizmy cenzury i polityczne napięcia wokół dzieła Vytautasa Žalakevičiusa „Nikt nie chciał umierać”

W 2026 roku mija 60 lat od premiery wybitnego dzieła Vytautasa Žalakevičiusa „Nikt nie chciał umierać” (lit. „Niekas nenorėjo mirti”). Film ten przyniósł rozgłos nie tylko swojemu twórcy, lecz także stał się jednym z kluczowych momentów rozwoju litewskiej kinematografii.

|

Po wielu latach Janusz Gazda napisze: „Ten film był dla mnie ważnym i silnym przeżyciem – odkrył przede mną Litwę, odkrył nieznaną, dotąd, tajemniczą przestrzeń, którą mógłbym nazwać sakralną i spowodował, że zapragnąłem tę przestrzeń bliżej poznać”[1]. Z kolei Tomas Venclova wyzna: „Pierwowzór wszystkich litewskich «hitów» – «Nikt nie chciał umierać» (który w prywatnych rozmowach określałem jako Wszyscy chcieli zabijać) – budził we mnie mieszane uczucia. Początkowo bardzo mnie oburzał (bo zrozumiałem, że w niezwykle zręczny sposób realizował sowieckie zadania ideologiczne, schlebiając uczuciom przeciwnej strony); później, gdy okres powojenny nieco się oddalił, stałem się wobec niego znacznie bardziej wyrozumiały”[2]. Niejednoznaczne i kontrowersyjne rozumienie epokowego dzieła prowokuje do przyjrzenia się mu jeszcze raz, z dzisiejszej perspektywy. To nowe spojrzenie może okazać się bardziej przenikliwe, jeśli uwzględnimy szczególny kontekst filmu, okoliczności jego powstawania i drogę...

Pozostało jeszcze 95% artykułu.

Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.

WYBIERZ I ZAMÓW!

Dostęp jednorazowy

Zaloguj się