Moje spotkanie z Agatą Dudą-Gracz (ur. 1974), jedną z najwybitniejszych współczesnych polskich reżyserek teatralnych i scenografek, odbyło się w sposób raczej nieoczekiwany. Pewnego dnia wczesną wiosną otrzymałem telefon z Teatru Dramatycznego w Kłajpedzie z propozycją współpracy z Agatą przy spektaklu „Między nogami Leny lub „Śmierć Najświętszej Maryi Panny” według Michelangela Caravaggia” w roli tłumacza. „Między nogami Leny lub „Śmierć Najświętszej Maryi Panny” według Michelangela Caravaggia”, reż. Agata Duda-Gracz, Kłajpedzki Teatr Dramatyczny. Zdj. D. Matvejev. Od tego dnia rozpoczęła się praca z Agatą i jej zespołem, wiele godzin niekończących się dyskusji, ciągłych powtórek, kreatywnego poszukiwania muzyki, odpowiednich melodii, świateł i cieni, odpowiednich słów do opisania tego, co trudno opisać słowami (a jeszcze trudniej przetłumaczyć), poznawanie tekstów łacińskich i zagłębianie się w kontekst Starego i Nowego Testamentu, kultury antycznej i barokowej oraz zanurzanie się w malarstwie i subtelnościach epoki XVI i XVII wieku. Powołanie św. Mateusza, sceny z pałacu Heroda z tańcem Salome i egzekucją Jana Chrzciciela, złożenie do grobu ciała Chrystusa, monolog Niewiernego Tomasza i łzy pokutującej Marii Magdaleny – muzy Breughla, Dürera i Botticellego, antyczne rzeźby i propozycja ich studiowania padająca z ust księżnej Mediolanu, Colonny – gdyż inaczej nie da się „zrozumieć ludzkiego ciała, ani nadać mu właściwej szlachetności”, łacińskie modlitwy, słowa o pragnieniu czystej miłości — wszystko to ujrzymy i usłyszymy w sztuce o tym, co ma największy sens, jeśli chodzi o miłość, przebaczenie i zrozumienie. Agata ma naprawdę bardzo nietypowy styl pracy, który nie tylko okazał się niezwykły i nowatorski dla kłajpedzkich aktorów, ale potrafił ich oczarować i w pełni zaangażować w ten proces.
W wirze procesu twórczego praca przy konstruowaniu tego spektaklu opierała się głównie na niezwykłych zdolnościach aktorów do odtwarzania rozmaitych emocji na scenie, natomiast na szczególną uwagę zasługiwała niezwykła zdolność reżyserki pozwalająca wyzwolić je w aktorach. Obserwowanie tego procesu jednocześnie z zewnątrz i wewnątrz było dla mnie niezwykle ciekawym doświadczeniem. Naprawdę nieocenionym przeżyciem stało się w pewnym sensie utworzenie pomostu pomiędzy morzem emocji a wiedzą potrzebną do właściwego poruszania się po nim, robiąc to jednocześnie subtelnie, bez pełnego zanurzania się w nim. Ciemność, namalowana przez Michelangela Merisi da Caravaggia – największego artystę epoki (takie słowa padają w ostatnich scenach spektaklu) – otworzyła swoje podwoje na scenie Kłajpedzkiego Teatru Dramatycznego dla wszystkich, którzy chcą poznać jej tajemnice oraz zobaczyć wyłaniające się z niej obrazy wielkiego malarza. [caption…Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

