Autorka, sięgając do tego, co osobiste, potrafi zarazem wychodzić poza – ku światu, którego różnorodność interesuje ją najmocniej. Przy tej okazji co chwilę podpytuje czytelnika: a co ty wiesz o świecie? Co wiesz o chłopcu ze Strefy Gazy? Co wiesz o niemieckiej badaczce kosmosu? Co wiesz o żydowskim/palestyńskim nastolatku? Co wiesz o mnie? Co o tym wszystkim wiesz? Powtarzając frazę „wyobraź sobie”, proponuje proste ćwiczenia z wyobraźni. Akcenty porozstawiane są tu na oddalonych od siebie, a czasem stojących w kontraście emocjach: miłość i nienawiść, dobro i zło, litość i pogarda. I dalej – to, co męskie w kontraście do tego, co kobiece, to, co prywatne w kontraście do tego, co publiczne, i w końcu, to, co bliskie śmierci zestawione z intensywnością życia. Tom budowany jest od perspektywy szerokiej, uniwersalnej, by z każdym kolejnym wierszem zbliżać się do tego, co intymne, związane z namiętnością i erotyzmem. To jednocześnie opowieść o sile jednostki i jej słabości, o presji otoczenia, o kakofonii świata i próbie usłyszenia w niej swojego głosu. Czytam te wiersze przede wszystkim jako ćwiczenia z wyobraźni, których głównym celem jest rozbudzenie empatii, otwarcie na innych, jak tu, w tytułowym wierszu „Wielkanoc”: „Wyobraź sobie, / że jesteś homoseksualnym mężczyzną w Ugandzie / albo siwym sprzedawcą gołębi w Jerozolimie, / chwilę przed tym, gdy wszystko się dokona, / wyobraź sobie, / że jesteś dzieckiem, które patrzy / z ciemnej przeszłości, / jak rodzice kłamią na temat jego śmierci, / wyobraź sobie, / że jesteś matką tego dziecka, / która przeżyła coś znacznie gorszego, / niż usłyszeć, że jej mężczyzna jest mężem dziesięciolatki / (…)”. To zachęta do wyobrażenia sobie siebie jako Innego. Innego, który potrzebuje uwagi i zrozumienia. To jednocześnie kontakt oparty na fizyczności, na wzór Levinasowskiej teorii, przyglądanie się twarzy Innego, po to, by się zbliżyć, stać się współodpowiedzialnym, wejść w dialog. Dostajemy wiersze czerpiące z filozofii dialogu. Ten realizuje się w tomie „Wielkanoc” poprzez zadawanie pytań, miejscami obsesyjne, przypominające uparte dziecięce pytania o istotę świata, jak tu: „Gdy umarli nowi źli, mogłeś obwiniać siebie, gdy sam umarłeś, / pomyślałeś, / a gdybym tak nie obwiniał, tylko żył. Gdybym pytał, / pytał, pytał. / Dlaczego pytał? / I o co pytał? / I gdzie, i w jaki sposób? / I czy to ja pytał? / I czy tak wolno, pytał? / I o co by jeszcze zapytać, pytał? (…)”. Praca języka miejscami korzysta z eksperymentu. Powtórzenia, tak chętnie używane przez autorkę,…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

