U progu XX wieku Carstwo było tak blisko Francji, Niemiec czy Wielkiej Brytanii jak nigdy wcześniej i nigdy później. Intelektualnie i cywilizacyjnie było w stanie zrozumieć się z Europą wciąż myślącą kategoriami imperialnymi, tak istotnymi dla identyfikacji rosyjskiego państwa po dziś dzień. Był to czas, gdy podług zasad partnerstwa, Rosja aktywnie, ramię w ramię z resztą świata, kształtowała rzeczywistość. Miarą potęgi carów był wówczas nie tylko zasięg bagnetów, ale także istotny wkład w światową naukę czy prestiżowe dyplomatyczne popisy, czego dowodem jest choćby Deklaracja Petersburska z 1868 roku ograniczająca stosowanie na polu walki pocisków mogących zadawać ofiarom nadmiernie cierpienie. Niebagatelną rolę w tym odległym świecie fraków, cylindrów i wstęg orderowych odegrał bohater niniejszego artykułu. Jeśli mógłby być kojarzony polskim czytelnikom,…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

