Dynamiczna transformacja przestrzeni wymusza rekonstruowanie wzorców zachowań, schematów społecznych i kulturowych, a tym samym rodzi konieczność redefinicji ról i postaw. Proces ten nigdy nie przebiega bezboleśnie, a czas podszyty niepewnością i lękiem dla jednych przynosi wewnętrzną emigrację, dla drugich realną wojnę. Jaką rolę może w tym procesie odegrać poezja? Czy słowo, które trwa, jest w stanie oprzeć się kataklizmom i przeżyć wojnę? Czy słowo, którego boją się tyrani, a gardzą nim głupcy, potrafi opisać świat dla zwykłego człowieka? Czy słowo, które nikomu nie służy i jest wierne samemu sobie, jest zdolne do stworzenia wspólnoty? Dlatego położenie akcentu na wielość formułowanych opinii i wniosków znalazło swój szczególny wyraz w prezentowanej podczas festiwalu poezji tak, by umożliwić im dialog i porozumienie. Jednym…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

