5 października 1918 roku nowy kanclerz Niemiec książę Maximilian von Baden ogłosił, że uznaje historyczną, 14-punktową deklarację prezydenta USA Woodrowa Wilsona i gotów jest zgodzić się na powstanie państw narodowych na terytoriach znajdujących się pod niemiecką okupacją. Von Baden częściowo próbował w ten sposób powstrzymać upadek imperium, jednak jego oświadczenie miało szczególnie mocny wydźwięk. Augustinas Voldemaras. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe. Już 11 listopada niepodległość ogłosiła Polska, a tydzień później – Łotwa. W międzyczasie Litwa musiała postarać się, żeby jej wcześniej proklamowana niepodległość nie pozostała tylko pustą deklaracją. Dlatego też w tym czasie pracę rozpoczął pierwszy rząd niepodległej Litwy, na czele którego stanęła postać kontrowersyjna, ale i charyzmatyczna – historyk Augustinas Voldemaras. Jego rządowi zawdzięczamy dekret z 23 listopada, który wspominamy obecnie jako początek armii litewskiej. Trzeba jednak przyznać, że pierwszy premier litewskiego rządu, choć był utalentowanym naukowcem, w czasie geopolitycznych przemian pod koniec 1918 roku nie wykazał się dalekowzrocznością. Wydawało mu się, że Litwa w ciągu najbliższych lat nie dozna realnej agresji i państwu wystarczy mała armia wykonująca raczej funkcje policyjne. Voldemaras miał nadzieję, że o sytuacji w Europie zadecyduje zwycięska w I wojnie światowej Ententa, która zapobiegnie groźbie ponownego konfliktu zbrojnego. Te nadzieje okazały się bezpodstawne. Jedno z pierwszych oczywistych zagrożeń nadeszło ze Wschodu. Prawą ręką ministra obrony Voldemarasa był generał Kiprijonas Kondratavičius (wcześniej m.in. członek Rady Białoruskiej Republiki Ludowej, w białoruskojęzycznych źródłach występujący jako Kipryjan Kandratowicz – przyp. red.). Choć z całego serca nienawidził bolszewików, był przede wszystkim patriotą carskiej Rosji, stojącym po stronie „Białych” w rosyjskiej wojnie domowej. Litwa była dla niego tylko jednym z etapów tej wojny – tutaj trzeba było bez wątpienia zatrzymać bolszewizm, jednak dalszy los Litwy nieszczególnie interesował wiceministra obrony… Podobne było stanowisko wielu rosyjskich oficerów, których Voldemaras chętnie angażował do pomocy. Irytowało to niejednego litewskiego wojskowego. Vincas Grigaliūnas-Glovackis (oficer litewski, później generał; w okresie międzywojennym oficer sztabu generalnego oraz adwokat – przyp. red.) powiedział o Kondratavičiusie: „Teraz twierdzi, że jest Białorusinem, lecz naprawdę był stuprocentowym czarnosecinnym kacapem”. Grigaliūnas-Glovackis swoje stwierdzenie uzasadniał tym, że nawet w sztabie wojennym Kondratavičus żądał tłumaczenia dokumentów na rosyjski, bo język litewski, którego nie znał, uważał jedynie za „język chłopski”. Inne nastawienie demonstrowali młodzi, lecz ambitni litewscy wojskowi, jak na przykład twórca narodowych oddziałów w składzie armii rosyjskiej Kazys Škirpa, który jako pierwszy zapisał się do litewskiego wojska jako ochotnik. Dzisiaj kontrowersyjnie oceniany ze względu na działalność w okresie II wojny światowej Škirpa odegrał…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

