W Mleku matki na tle wielkiej historii rozgrywa się nie mniej wielki, osobisty dramat. Matka wraca po kilku dniach, ale nigdy nie będzie karmić piersią. Wkrótce zostawi córkę pod opieką babci i ruszy do Leningradu doskonalić sztukę lekarską. W imię niesienia pomocy pacjentkom będzie gotowa – do czasu – iść na ustępstwa wobec znienawidzonej władzy. Jej buntownicza natura i upór dadzą jednak o sobie znać na tyle, że wkrótce jej kariera zostanie przerwana na zawsze. Ze stolicy radzieckiego imperium trafi na łotewską wieś, gdzie przez całe życie będzie usuwać ciąże i odbierać porody miejscowych ludzi. Tam też zacznie budować więź ze swoją kilkuletnią już córką. I właśnie ta relacja jest trzonem powieści Nory Iksteny. Dzięki przeplatającym się dwóm narracjom poznajemy…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!



