W Mleku matki na tle wielkiej historii rozgrywa się nie mniej wielki, osobisty dramat. Matka wraca po kilku dniach, ale nigdy nie będzie karmić piersią. Wkrótce zostawi córkę pod opieką babci i ruszy do Leningradu doskonalić sztukę lekarską. W imię niesienia pomocy pacjentkom będzie gotowa – do czasu – iść na ustępstwa wobec znienawidzonej władzy. Jej buntownicza natura i upór dadzą jednak o sobie znać na tyle, że wkrótce jej kariera zostanie przerwana na zawsze. Ze stolicy radzieckiego imperium trafi na łotewską wieś, gdzie przez całe życie będzie usuwać ciąże i odbierać porody miejscowych ludzi. Tam też zacznie budować więź ze swoją kilkuletnią już córką. I właśnie ta relacja jest trzonem powieści Nory Iksteny. Dzięki przeplatającym się dwóm narracjom poznajemy perspektywy obu bohaterek. Matka wspomina własne dzieciństwo i młodość, bada korzenie swojej niechęci do panującego systemu, szuka sensu macierzyństwa – nie tylko własnego, ale ogólnoludzkiego, egzystencjalnego, będącego swoistym buntem wobec politycznej władzy. Córka, której towarzyszymy od lat wczesnego dzieciństwa po okres studiów, usiłuje matkę zrozumieć i usprawiedliwić. Czuje wobec niej podziw i lęk jednocześnie. Urodzona w ustroju komunistycznym dziewczynka nie zna innego świata. Przyjmuje go takim, jakim jest i próbuje cieszyć się życiem, co również pogłębia przepaść między nią a matką.
Jedliśmy kolację, pies pod stołem czyhał na łakome kąski i matka opowiadała mi o różnych rzeczach, o których nikt mi wcześniej nie mówił. Tłumaczyła, że kiedyś byliśmy wolni. Wolni? Nie rozumiałam od czego. „Mieliśmy swój własny kraj”. „Ale przecież mamy swój kraj – mówiłam – Związek Radziecki”. „Była tylko Łotwa” – mówiła matka, a jej twarz nabierała groźnego wyrazu, którego kiedyś tak bardzo się bałam. „Była tylko Łotwa – powtarzała – Ruskie wszy, nie mieszkają u siebie, tylko lezą do nas”. „Ruskie wszy? W naszej szkole były dwie łotewskie klasy i jedna rosyjska, i żyliśmy przyjaźnie. Dlaczego wszy?”. Nora Ikstena „Mleko matki”, przeł. Daniel Łubiński Akcja powieści obejmuje lata 70. i 80. ubiegłego wieku, a kończy się w momencie odzyskania przez Łotwę niepodległości. Skomplikowana więź między matką i córką to również pewien symbol odbudowywania relacji obywateli ze swoją rodzicielką – Łotwą, jednak „Mleko matki” nie jest historiozoficzną parabolą, a przede wszystkim mocną powieścią psychologiczną. Nie jest także autobiografią, choć trudno nie poddać się wrażeniu, że książka jest bardzo osobista. Nora Ikstena, tak samo jak bohaterka powieści (córka), urodziła się 15 października 1969 roku. Niewykluczone, że mocno zapadły jej w pamięć wydarzenia historyczne,…Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!



