Nie czyń drugiemu, co Rosji niemiłe. Maurycy Saski i kniaź Mienszykow w Kurlandii

Władimir Putin w słynnym już wywiadzie z Tuckerem Carlsonem zadeklarował, że nie zaatakuje ani Polski, ani Łotwy. Powody, dla których nie napadnie na nasz kraj, są nam oczywiście bardzo dobrze znane. Dlaczego wskazał jednak, że akurat także Łotwa może odetchnąć z ulgą? I tu, jak i w przypadku Polski, trzeba by posłużyć się historią sięgającą kilku wieków wstecz. O tym, dlaczego Rosja niegdyś nie zaatakowała dzisiejszych ziem łotewskich, pisał w 1860 roku rosyjski historyk Piotr Karlowicz Szczebalskij w książce "Kniaź Mienszykow i hrabia Maurycy Saski w Kurlandii 1726-1727".

|
|

Jeśli tzw. kwestia wschodnia dotycząca Turcji była przez stulecia węzłem gordyjskim i ością w gardle europejskich mocarstw, kwestia kurlandzka stanowiła irytujący supełek, którego nie łatwo było rozwiązać. Przez pół osiemnastego stulecia kolejne państwa i awanturnicy próbowali stawić mu czoła. Każde kolejne podejście do rozwiązania tej łamigłówki wymagało cofnięcia się i zrozumienia lat zaniedbań, przypomnienia wszelkich poprzednich prób. Jedną z nich opisał specjalizujący się w historii prowincji nadbałtyckich Piotr Szczebalskij. Za głównych bohaterów swojej opowieści obrał rywali w starciu o tron Księstwa Kurlandii i Semigalii w roku 1726 – rosyjskiego feldmarszałka Aleksandra Mienszykowa stającego w szranki przeciw synowi króla Augusta II i Aurory von Königsmarck – Maurycemu Saskiemu. Do opisywanych czasów gwiazda królewskiego bękarta nie zdążyła jeszcze zaświecić pełnym blaskiem. Młodzieniec zdążył już jednak stać się bywalcem francuskich salonów i wziąć udział w kampaniach wojennych w całej Europie. Szczebalskij pisał, że cieszył się ogromną popularnością mimo braku większych talentów. Największe zwycięstwa wojskowe były przed nim, wpierw jednak został narzędziem w rękach starających się uniknąć inkorporacji przez Rzeczpospolitą Kurlandczyków. Szczebalskij nie szczędził opisu trudnego, przymusowego wręcz małżeństwa Mitawy z Warszawą. Winę przypisywał w szczególności Augustowi II, jego chorobliwym ambicjom, poparciu dla znienawidzonego przez krajan regenta i administratora Księstwa Ferdynanda, w końcu – interpretacji traktatu hołdowniczego ­pacta subjectionis, na mocy którego Księstwo miało ulec podziałowi na województwa po wygaśnięciu dynastii panującej. Zakończenie historii rodu było zaś kwestią czasu po nieoczekiwanej śmierci młodocianego księcia Fryderyka Wilhelma w 1711 roku, pozostawiającego Księstwo na żer rosyjskiego otoczenia księżnej-wdowy Anny Iwanowny. I tak po 1711 roku powstała w bałtyckim Księstwie beznadziejna sytuacja: Król August II opierał swoją pozycję w Kurlandii na księciu-administratorze Ferdynandzie, znienawidzonym tam, gdzie zresztą na co dzień nie przebywał. Iluzję władzy projektował sobie z Gdańska. Księżna-wdowa, choć bez jakichkolwiek podstaw do sprawowania władzy, rezydowała z kolei na zamku mitawskim, zawsze z Piotrem Bestużewem-Riuminem za plecami. Ponad tymi głowami August II i car Piotr perorowali na temat wyboru krewniaka Wettynów na nowego księcia i go wydania za Annę Iwanownę. Niesfinalizowany projekt przerwała śmierć cara, którą wobec słabości Rosji zamierzali wyzyskać nowi gracze na szachownicy. Za plecami Polaków Po ostatniej komisji kurlandzkiej przysłanej z Warszawy w 1716 roku widmo zjednoczenia Kurlandii z Rzecząpospolitą zaczęło przybierać niebezpieczny dla bałtyckich Niemców kształt. Zgon Piotra I w 1725 roku zwiastował czas smuty w Rosji, z czego Kurlandczycy zdawali sobie sprawę. Ichniejszy rezydent w Warszawie – Casimir Christoph von Brackel – chciał przeciwdziałać sytuacji, oferując monarsze polskiemu obranie jego syna…

🔒Czytasz tylko 18% artykułu. Pozostałe 82% treści jest ukryte.
🔒

Treść dostępna dla prenumeratorów

Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

Zmieniamy się dla Ciebie. By korzystać z nowości prenumeruj nas. Czytaj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Kod promocyjny: PB2026
20% zniżki za zawsze!
Pakiety jednorazowe i cykliczne. Płacisz tylko za to co czytasz!
Dostęp jednorazowy 5 zł
Pakiet miesięczny 10 zł miesięcznie
Wybierz Szczegółowe porównanie
Twoja organizacja potrzebuje jednego lub wielu dostępów?
1 dostęp 200 zł
5 dostępów 675 zł
10 dostępów 1200 zł
Wybierz Szczegółowe porównanie

Dodaj Przegląd Bałtycki jako preferowane źródło w Google

Nasze treści będą częściej wyświetlać się w Twoich wynikach Google

Prenumeruj, aby utworzyć konto. Masz konto? Zaloguj się, aby skomentować.