Agnė Žagrakalytė, litewska poetka i pisarka, na stałe mieszka w Brukseli, ale nie jest to jedyny powód dlaczego odkrywanie jej książki warto rozpocząć właśnie tam. Kluczem są słowa w tytule: „bande dessinée” oznacza po francusku „komiks”. Choć za prekursora tego gatunku uważa się szwajcarskiego XIX-wiecznego malarza Rodolphe Töpffera, tytułem ojczyzny komiksu mogłaby pochwalić się właśnie Belgia. W samej Brukseli mieszkańcom i turystom towarzyszy kilkadziesiąt murali, przedstawiających bohaterów historyjek obrazkowych. Działa tam również Belgijskie Centrum Komiksów. Belgiem był twórca przygód smerfów Peyo, czyli Pierre Culliford, podobnie jak autor komiksów o kowboju Lucky Luke’u, Morris, czyli Maurice de Bevere. Najważniejszy dla zrozumienia powieści mógłby być jednak Hergé – Georges Prosper Remi – autor słynnego cyklu o rudowłosym podróżniku-reporterze Tintinie i jego psie…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

