O tym przedstawieniu już na kilka tygodni przed premierą zrobiło się głośno. Szczególnie wiele uwagi poświęciły mu polskie media na Litwie, które pisały zapowiedzi, publikowały wywiady z twórcami i podkreślały, że główna litewska scena teatralna zainteresowała się tematem życia i spraw mniejszości narodowych swojego kraju. Spektakl miał powstać w oparciu o autentyczne historie mieszkańców, które twórcy skrupulatnie zbierali i nagrywali przez kilka tygodni. Wiele po Nieznanej ziemi. Solczy spodziewały się także władze samorządu Solecznik, dla których była to doskonała okazja do promocji miasta i regionu.
Dla reżysera Jonasa Tertelisa Nieznana ziemia. Solcza była z kolei kontynuacją przygody z teatrem. Pochodzący z Druskienik reżyser jest przede wszystkim twórcą filmowym, co nie pozostaje bez wpływu na jego przedstawienia – szczególnie pod względem montażu i podejścia do narracji. Z teatrem zawodowo zetknął się z jednej strony dzięki rodzinie (starszy brat Justas jest aktorem niezależnego teatru Atviras ratas, który tworzy głównie spektakle dokumentalne i pracuje metodą verbatim), z drugiej współpracując (jako twórca materiałów wideo) z eksperymentalnym teatrem Vidasa Bareikisa No Theatre. Tertelis debiutował na scenie w 2014 roku projektem teatralnym YesMoonCan, do którego sam napisał scenariusz. Popularność przyniósł mu zrealizowany w Litewskim Narodowym Teatrze Dramatycznym w 2016 roku spektakl dla dzieci Kaulinis senis ant geležinio kalno (Kościsty staruszek na żelaznej górze), za który otrzymał Złoty Krzyż Sceny – najważniejszą litewską nagrodę teatralną. W 2017 roku Tertelis zaczął swoją teatralną podróż po regionach Litwy: w Wilnie zrealizował spektakl Žalia pievelė (Zielona łączka), do którego zaprosił grupę mieszkańców Wisagini i Ignalina, aby na scenie opowiedzieli o swoim życiu w cieniu miejscowej elektrowni atomowej. Następnie w Kłajpedzkim Teatrze Młodzieżowym skłonił do osobistych zwierzeń młodych aktorów, którzy podzielili się nimi w R.E.M. (rapid eye movement). Nieznana ziemia. Solcza zdaje się kolejnym spektaklem z tego cyklu. Tu jednak reżyser zdecydował się na pewnego rodzaju manipulację: autentyczne historie opowiadają na scenie nie ich autorzy, ale piątka młodych aktorów.
Kameralną przestrzeń małej sceny wileńskiego teatru przedzieliła potężna biała rama – rodzaj okna, przez które widać drugą stronę. Obok stanęły słupki graniczne z wymalowanymi symbolami flag polskiej, litewskiej i białoruskiej. Scenografia Paulė Bocullaitė od początku skąpana jest w chłodnym niebieskim świetle (reżyser światła – Matas Šimonis), które obejmuje również siedzącą po obydwu stronach ramy-okna publiczność. Przed nią czwórka aktorów porusza się w zwolnionym tempie, wykonując ściśle określone, powtarzalne gesty. Aktorzy są bardzo blisko widowni, można ich niemal dotknąć, a jednocześnie w jakiś sposób pozostają odlegli – ich wzrok utkwiony w ciemny punkt…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.

