Tomasz Lachowski jest adiunktem w Katedrze Prawa Międzynarodowego i Stosunków Międzynarodowych Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego. Redaktor naczelny portalu „Obserwator Międzynarodowy”. Stały współpracownik Onetu. Publikuje w takich gazetach i czasopismach jak: Nowa Europa Wschodnia, New Eastern Europe, Liberte!, Koncept – Gazeta Akademicka, Nový Prostor (Czechy), Kurier Galicyjski (Ukraina). Autor książki „Perspektywa praw ofiar w prawie międzynarodowym. Sprawiedliwość okresu przejściowego (transitional justice)” (Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, 2018), która otrzymała Nagrodę „Gaudeamus” Stowarzyszenia Wydawców Szkół Wyższych.
Barbara Jundo-Kaliszewska: Niedawno ukazała się Twoja książka „Perspektywa praw ofiar w prawie międzynarodowym. Sprawiedliwość okresu przejściowego (transitional justice)”. Bardzo szybko została zauważona w środowisku naukowym i została uhonorowana Nagrodą „Gaudeamus”. Skąd zainteresowanie tą tematyką? Dlaczego jest ona tak ważna?
Tomasz Lachowski: Sprawiedliwość okresu przejściowego to termin naukowy, który może brzmieć trochę egzotycznie dla przeciętnego odbiorcy. Warto go natomiast kojarzyć przede wszystkim z pojęciem rozliczeń z przeszłością, do których dochodzi w momencie, kiedy wybrane państwo przechodzi albo z wojny do pokoju, albo od totalitaryzmu czy autorytaryzmu do demokracji. Wtedy ma miejsce właśnie tranzycja – mówiąc nieco językiem politologii – tj. okres przejściowy między systemem politycznym, który był, a tym, który nastąpi. Często bywa to gwałtowny proces, czyli rewolucja. Ale nawet w przypadku, jeśli był to spokojny cykl wydarzeń, jak to miało miejsce w Polsce (Okrągły Stół), w efekcie następuje dość nagłe załamanie tego, co było do tej pory implikujące przejście do nowego etapu. Zawsze wtedy pojawiają się pytania: co z tą przeszłością zrobić? W jaki sposób ją opisać? Jak się do niej ustosunkować? Wreszcie, jak ją – także prawnie – rozliczyć?
Czy regulacje prawa międzynarodowego dają na to uniwersalną odpowiedź?
W jakimś sensie tak, choć z pewnością nie mogą być uważane za jakąś magiczną różdżkę dającą odpowiedź na absolutnie wszelkie wyzwania państwa powojennego czy post-autorytarnego. Zacznijmy od tego, że samo słowo „sprawiedliwość” pokazuje, że chodzi o coś konkretnego – o cel, który prowadzi do sprawiedliwości dziejowej czy historycznej. Możemy tu wyróżnić co najmniej kilka wymiarów tych działań, którym odpowiadają prawa bezpośrednich ofiar, ale i ich najbliższych. Po pierwsze, to prawo do sprawiedliwości – czyli prawnie uzasadnionego oczekiwania, że sprawca zbrodni zostanie osądzony. Po drugie, prawo do prawdy, dotykające potrzeby dowiedzenia się, co tak naprawdę stało się z naszymi bliskimi. Za przykład niech posłuży walka rodzin ofiar katyńskich czy ofiar ludobójstwa w Srebrenicy nie tylko o pamięć ich bliskich, ale i nawet zdobycie wiedzy, gdzie są oni pochowani. Po trzecie zaś, prawo do reparacji – wyrównania, także w…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki Twojej prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.

