Władza nie ma płci, czyli recenzja filmu „Królowa Kier”

Doceniony na tegorocznym Sundance Film Festival (Nagroda Publiczności za najlepszy dramat zagraniczny) film „Królowa Kier” w reżyserii May el-Toukhy łamie stereotypy i mnoży pytania, nie podając na tacy prostych odpowiedzi. Jednocześnie jest to kino wyważone i chłodne. Historia głównych bohaterów stanowi kolejny ważny głos w dyskusji doby #MeToo: o przekraczaniu intymnych granic i nadużyciu władzy.

|
|

Główną bohaterką filmu jest Anne (Trine Dyrholm), prawniczka w średnim wieku, specjalizująca się w pomocy prawnej osobom molestowanym i doświadczającym przemocy. Jest oddana pracy, zamożna, a jej rodzina – mąż i dwoje dzieci – z początku sprawia wrażenie funkcjonującej bez zarzutu. Z czasem okazuje się jednak, że nic nie jest tak idealne, jak wydawało się na pierwszy rzut oka, a napięcie w domu bohaterów rośnie, gdy zamieszkuje w nim Gustav (Gustav Lindh), syn z pierwszego małżeństwa męża Anne, zbuntowany nastolatek. Bohaterka z początku mu matkuje, jednak z czasem ich relacja nabiera zupełnie innego charakteru. Anne uwodzi Gustava i zaczyna prowadzić niebezpieczną grę. Jednak sam wątek erotyczny to tylko pierwsza część skomplikowanej historii. Koniec toksycznej relacji nie zakończy problemu. Dopiero wtedy…

🔒Czytasz tylko 38% artykułu. Pozostałe 62% treści jest ukryte.
🔒

Treść dostępna dla prenumeratorów

Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

Zmieniamy się dla Ciebie. By korzystać z nowości prenumeruj nas. Czytaj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Kod promocyjny: PB2026
20% zniżki za zawsze!
Pakiety jednorazowe i cykliczne. Płacisz tylko za to co czytasz!
Pakiet jednorazowy 5 zł
Pakiet cykliczny 10 zł miesięcznie
Wybierz Szczegółowe porównanie
Twoja organizacja potrzebuje jednego lub wielu dostępów?
1 dostęp 200 zł
5 dostępów 675 zł
10 dostępów 1200 zł
Wybierz Szczegółowe porównanie