Do 18. roku życia Eimuntas Nekrošius mieszkał na litewskiej wsi. W rzeczywistości nie ma znaczenia, czy naprawdę dorastał on jak prawdziwe wiejskie dziecko – to jest już częścią jego legendy, tak samo jak dziecięcy autyzm innego wielkiego reżysera teatralnego Roberta Wilsona. Drugą częścią tej legendy jest litewskie pogaństwo: kraje bałtyckie zostały schrystianizowane później niż inne regiony Europy, bo dopiero w XIV–XV w. i wciąż silna jest tam pamięć o tradycyjnych wierzeniach.
Przyroda, magia, bliskość zaświatów były elementami obowiązkowymi w spektaklach Nekrošiusa. Jego wiejskie dzieciństwo wciąż przypominało o sobie: a to korytami w Otellu, a to kołowrotkami w Fauście, a to miedzianymi kotłami w Makbecie. I nieważne, kim były literackie prototypy jego bohaterów – szekspirowskimi królami i książętami czy czechowowskimi szlachcicami – to zawsze zamieszkiwali oni tę samą mitologiczną przestrzeń. Na przykład, w moskiewskim przedstawieniu Wiśniowego sadu (2003) Łopachin stukał w podłogę, by powiedzieć swoim zmarłym pańszczyźnianym przodkom o zakupie majątku – a oni natychmiast stukali w odpowiedzi.
Nekrošius jest jedynym wielkim reżyserem teatralnym naszych czasów, który we wszystkich swoich najlepszych spektaklach pracował wyłącznie z archaicznymi przedmiotami, jakby nie troszcząc się o to, co dzieje się na świecie w tym momencie. Obchodził się bez kamer na scenie, ekranów i rozmów o bieżących wydarzeniach. Zazwyczaj, gdy teatr oderwany jest od dnia dzisiejszego, to wydaje się być naiwnym, nieadekwatnym i przestarzałym – ale spektakli Nekrošiusa (nawet tych nieudanych) nie można było nazwać ani naiwnymi, ani przestarzałymi. Najczęściej była to raczej jakaś alternatywna reżyseria, która nie szła w parze z teatralnym mainstreamem.
W jego spektaklach grali nie tylko ludzie, lecz także rzeczy
Nikt w teatrze nie pracuje z przedmiotami tak kreatywnie, jak potrafił to robić Nekrošius. W jego spektaklach cały czas coś się paliło, przelewało, łamało, coś było podnoszone, podwieszane, taszczone. Reżyser niemal nigdy nie wykorzystywał rzeczy o unikalnym dizajnie – w przeciwieństwie do wspomnianego Roberta Wilsona, z którym w zasadzie miał dużo wspólnego. Nekrošius brał zwykły przedmiot – kawałek dachówki, drzwi, polano, topór, doniczkę, uschnięte drzewo – i wymyślał dla niego niecodzienne zastosowanie. Ta rzecz zazwyczaj nie oznaczała czegoś konkretnego: rozszyfrowywanie metafor Nekrošiusa jest zajęciem interesującym, ale wcale nie obowiązkowym. Działają one nie w sferze logiki, ale nieuświadomionych skojarzeń.
Być może najbardziej znanym przykładem jest monolog „Być albo nie być” z Hamleta z 1997 roku. Aktor wygłasza go, stojąc pod żyrandolem. Zrobiony on jest z okrągłej piły, koła, świec i podwieszonych brył lodu. Ogień topi lód, cieknąca woda kapie artyście za kołnierz i…
Prenumeruj, wspieraj i czytaj bez ograniczeń!
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.
Patron
17 zł miesięcznie
- Dostęp do 1187+ tekstów Premium
- 100 Monet na start i 15 co miesiąc
- 5% stałej zniżki w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Wspierasz niezależne dziennikarstwo!
Przyjaciel
27 zł miesięcznie
- Dostęp do 1187+ tekstów Premium
- 200 Monet na start i 30 co miesiąc
- 10% stałej zniżki i bezpłatna dostawa w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Dzięki Tobie możemy się rozwijać!
Roczna
149 zł rocznie
- Dostęp do 1187+ tekstów Premium
- 100 Monet na start i co roku
- 5% zniżki w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Wspierasz niezależne dziennikarstwo!
Na zawsze
799 zł jednorazowo
- Dożywotni dostęp do wszystkich tekstów Premium
- 500 Monet na start
- 5% zniżki w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Dzięki Tobie możemy się rozwijać!
Twoja organizacja potrzebuje jednego lub wielu dostępów?
Poznaj ofertę dla firm i instytucjiCzytelnicy o Przeglądzie Bałtyckim
Bardzo podoba mi się Wasza strona. Są na niej bardzo ciekawe artykuły o regionie, małych miastach i kulturze, którymi bardzo się interesuję. Pomaga mi ona również w nauce polskiego :) Dziękuję!
Przegląd Bałtycki jest super. Jedno z niewielu sensownych mediów o krajach nadbałtyckich.
Robicie dobrą robotę, tylko się nie zniechęcajcie!
Z zainteresowaniem czytam Wasz portal - świetna robota!


