Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Polska pomostem energetycznym dla krajów bałtyckich

Współpraca energetyczna Polski, Litwy, Łotwy i Estonii kształtowana jest pod wpływem dążeń krajów bałtyckich w kierunku zintegrowania ich rynku energii i gazu z rynkiem europejskim. W mniejszym stopniu decydują o niej aspiracje państw bałtyckich, których często nie podziela Warszawa.

GIPL – Gazociąg Polska-Litwa

W 2019 roku ma zostać uruchomiony Gazociąg Polska-Litwa (GIPL). Inwestycja szacowana jest na 503 mln euro, a jego długość ma wynosić 534 km. 60 procent kosztów pokryje Komisja Europejska. Za budowę są odpowiedzialne Gaz-System i Amber Grid. Przepustowość gazociągu w obu kierunkach ma wynieść 2,4 mld m3. Teoretycznie Litwini będą mogli za jego pomocą sprowadzić cały potrzebny im gaz przez Polskę.

Znaczenie GIPL zwiększa krótkoterminowo mała rentowność pływającego terminalu do odbioru gazu skroplonego (FSRU) w litewskiej Kłajpedzie. Ten terminal będący faktycznie tankowcem z instalacjami do regazyfikacji musi zostać urentowniony dzięki wsparciu państwa. Spółka Litgas podpisała w zeszłym roku pięcioletni kontrakt na dostawy 540 mln m3 gazu LNG od norweskiej spółki Statoil. Litwini dopuszczają możliwość reeksportu surowca norweskiego odbieranego przez FSRU ze względu na jego wysoką cenę w stosunku do taniejącego razem z ropą naftową rosyjskiego gazu. Problem polega na tym, że wraz z taniejącą ropą naftową, tanieje również gaz w kontraktach długoterminowych indeksowanych względem czarnego oleju. W efekcie wygrywa surowiec rosyjski, który jest transportowany taniej – gazociągami. Dlatego bez obniżenia kosztów litewskie LNG nie poradzi sobie na rynku, a po zakończeniu dziesięcioletniego okresu dzierżawy, Wilno będzie musiało sprzedać pływający terminal.

Przeczytaj także:  LNG nad wschodnim Bałtykiem

Niezależnie od losu FSRU, przyszłość GIPL jest przesądzona. Będzie to pierwsze połączenie gazowe, dzięki któremu Bałtowie w razie potrzeby sprowadzą gaz inny, niż ten oferowany przez Gazprom, ale w cenie niższej niż ten z Kłajpedy. Dla Polski jest to atrakcyjna perspektywa nowego rynku zbytu gazu z hubu, który ma stworzyć na swoim terytorium. Jednoczenie rynków gazu Polski i krajów bałtyckich, a w przyszłości także Ukrainy, to sposób na równoważenie rosnącego znaczenia płynnego rynku niemieckiego, który będzie jeszcze silniejszy, gdy wzrośnie przepustowość i wykorzystanie Nord Stream, czyli Gazociągu Północnego. Dopuszczenie do jego powstania odczytywana była jako największa porażka Polaków i Bałtów w zakresie polityki energetycznej. Kraje bałtyckie chcąc połączyć swoje sieci z Europą muszą współpracować z Polską. Także Warszawie powinno zależeć na połączeniu się z krajami bałtyckimi, chociaż wydaje się, że wyższy priorytet ma połączenie ze Słowacją, co wpływa również na tempo prac. Połączenie słowackie, obok czeskiego, stanowi element Korytarza Północ-Południe, czyli sieci połączeń od gazoportu w Świnoujściu po planowany terminal LNG w Chorwacji.

Władze Litwy, Łotwy i Estonii w kwietniu br., w liście do premier Ewy Kopacz, wezwały do przyspieszenia projektu GIPL, którego faza projektowa już się rozpoczęła, a pozwolenie na budowę ma być uzyskane w 2017 roku. W czerwcu 2015 roku GIPL został poparty przez premier Ewę Kopacz, która uzależniła jego realizację od decyzji Agencja ds. Współpracy Organów Regulacji Energetyki (ACER) o równomiernym rozłożeniu kosztów gazociągu między partnerów projektu. W tym samym wystąpieniu premier wyraziła zaniepokojenie pogarszającą się sytuacją mniejszości polskiej na Litwie. We wrześniu operatorzy Gaz-System i Amber Grid w procedurze open season ocenili i potwierdzili zainteresowanie połączeniem gazowym między Polską i Litwą. Również we wrześniu zakończyły się negocjacje dotyczące finansowania projektu, a umowa ws. GIPL ma zostać podpisana w październiku.

LitPol Link – połączenie elektroenergetyczne

W elektroenergetyce Polska ma podobne znaczenie dla krajów bałtyckich, co w przypadku omawianych powyżej połączeń gazowych, a więc stanowi most łączący tamtejszy rynek z europejskim. Połączenie elektroenergetyczne LitPol Link ma być gotowe do końca tego roku. Polsko-litewskie połączenie będzie spinać rynek bałtycki, który do tej pory w dużej mierze pozostawał tzw. wyspą energetyczną, z rynkiem europejskim.

Mapa projektu polsko-litewskiego połączenia elektroenergetycznego.

Mapa projektu polsko-litewskiego połączenia elektroenergetycznego.

W lipcu 2015 roku Komisja Europejska zatwierdziła dofinansowanie w wysokości 27,4 mln euro na budowę połączenia elektroenergetycznego LitPol Link między Polską a Litwą, co oznacza dofinansowanie na poziomie 67% wnioskowanego przez Litgrid wsparcia. Na początku września zakończyła się rozbudowa i modernizacja jednego z kluczowych elementów polsko-litewskiego mostu elektroenergetycznego na Litwie – stacji 330 kV w Olicie (lit. Alytus).

Projekt tego połączenia zakłada możliwość zwiększenia jego przepustowości z 500 MW do 1000 MW, za czym lobbują Bałtowie. Zwiększenie przepustowości wymaga dostawienia kolejnego inwertera (back-to-back) o mocy 500 MW. Koszty inwertorów pokrywa Litwa.

Prof. Władysław Mielczarski pracujący w 2008 roku w Dyrektoriacie Generalnym Energii w Komisji Europejskiej ujawnił, że Warszawa zgodziła się na LitPol Link, ponieważ budowa połączenia z Litwą pozwalała Polsce pozyskać fundusze unijne na rozbudowę polskiego systemu elektroenergetycznego. Od 2008 roku jest Przewodniczącym Rady Nadzorczej firmy Lit Pol Link powołanej przez operatorów sieci przesyłowych: LitGrid i Polskie Sieci Elektroenergetyczne S.A. w celu przygotowania połączenia elektroenergetycznego Polski i Litwy. Dla krajów bałtyckich LitPol Link jest kluczową inwestycją w planach synchronizacji sieci elektroenergetycznych z systemem europejskim. Obecnie jest on de facto częścią systemu zachodniorosyjskiego, co jest pozostałością czasów sowieckich. Dlatego znaczenie mostu elektroenergetycznego dla obu stron jest inne. Te różnice przezwycięża jednak polityka Unii Europejskiej, która nakazuje – podobnie jak w sektorze gazowym – rozbudowę połączeń między krajami w celu upłynnienia rynków.

Przyszłe wykorzystanie powstających połączeń gazowych i elektroenergetycznych między Polską a krajami bałtyckimi będzie warunkować także to, gdzie i kiedy powstanie elektrownia jądrowa. Polacy naciskają na budowę własnego obiektu, prawdopodobnie w północno-wschodniej części kraju. Projekt będzie wymagał wysokich nakładów finansowych i budowy nowej infrastruktury dystrybuującej energię z takiej elektrowni. Litwini nadal próbują utrzymać plany budowy elektrowni atomowej w Wisagini (lit. Visaginas), na który przychylnie patrzyły kraje bałtyckie, ale z którego wycofała się Warszawa. To Polska Grupa Energetyczna miałaby ponieść największy ciężar inwestycji, co stanowiłoby swoisty outsourcing atomu niosący ze sobą pewne zalety i wady. Polska zdecydowała najwyraźniej, że woli obiekt na własnej ziemi i w bólach rodzi rodzimą „atomówkę”. Termin realizacji litewskiego projektu został ostatnio odłożony na 2023 rok a możliwe, że odsunie się dalej w przyszłość. Wspólna realizacja projektu zapewne zdynamizowałaby to przedsięwzięcie. Pewne jest, że nowa elektrownia jądrowa, jeśli powstanie, będzie zaopatrywać w energię obie strony.

Polub nas na Facebooku!