Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Litwa oczekuje poprawy stosunków z Polską

W komentarzach i opiniach po ogłoszeniu wyników wyborów parlamentarnych w Polsce przeważają głosy oczekujące poprawy relacji dwustronnych. Litewscy komentatorzy liczą również na to, że Polska wraz z Litwą będzie prowadzić stanowczą politykę wobec Rosji.

Przeczytaj także:  Polityczna Ryga reaguje na zwycięstwo PiS w wyborach
Przeczytaj także:  Fińskie obawy o przyszłość Polski
Przeczytaj także:  Nowa Polska widziana oczami Estończyków

Wybory parlamentarne w Polsce i zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości nie uszły uwadze polityków i publicystów na Litwie. W powyborczych komentarzach dominuje umiarkowany optymizm. Szef MSZ Litwy Linas Linkevičius zapowiedział złożenie na początku listopada służbowej wizyty w Warszawie w celu spotkania się z przedstawicielami nowych polskich władz. Najważniejszym jej celem jest nawiązać ścisły kontakt, no i oczywiście omówić sprawy bezpieczeństwa naszych krajów.

Mam nadzieję, że w stosunkach dwustronnych Litwy i Polski będzie przeważał racjonalny, pragmatyczny i odpowiedzialny pogląd. Myślę, że żadne drobne nieporozumienia nie zepsują naszych stosunków – mówił szef litewskiej dyplomacji w rozmowie z „Kurierem Wileńskim”.

Nadzieja na poprawę relacji

Kampanię wyborczą i same wybory także śledzono na Litwie z zainteresowaniem, co potwierdzają rozmówcy „Przeglądu Bałtyckiego”. Sytuacja przed oraz w czasie wyborów była całkiem szeroko omawiana, szczególnie w mediach publicznych. Zainteresowanie tym tematem było wysokie we wszystkich krajowych mediach: najwyżsi urzędnicy państwowi, eksperci polityczni i gospodarczy, publicyści, dzielili się swoimi opiniami na temat tego, jak PiS udało się wygrać i jak może to wpłynąć na stosunki dwustronne – tłumaczy redaktor naczelna portalu Delfi Monika Garbačiauskaitė-Budrienė.

Zainteresowanie na Litwie polskimi wyborami wydaje się być czymś oczywistym. Mając na uwadze historyczne związki i strategicznie ważne sąsiedztwo jest całkiem naturalne, że Litwa interesuje się wszystkimi politycznymi procesami i zmianami, które zachodzą w Warszawie – twierdzi redaktor działu zagranicznego portalu 15min Paulius Gritėnas. Zainteresowaniem przemianami politycznymi w Polsce nie jest zaskoczony także politolog Linas Kojala, analityk Centrum Badań Europy Wschodniej w Wilnie (RESC). Odłożywszy na bok pewne polityczne bodźce, wszyscy tutaj rozumieją, że Polska jest istotnym partnerem we wszystkich strategicznych sektorach – energetyce, gospodarce, bezpieczeństwie, przyszłości regionu i Europy jako całości – wyjaśnia Kojala.

Na Litwie znane były wyniki przedwyborczych sondaży, dlatego liczono się z prawdopodobnym zwycięstwem Prawa i Sprawiedliwości. I już wówczas z możliwą zmianą rządu wiązano pewne oczekiwania. Oceny wahały się od umiarkowanych nadziei na lepsze stosunki dwustronne po ostrożne opinie, że PiS zmienił się przez ostatnie lata i Litwa nie może oczekiwać podobnie ciepłego podejścia, jakim cieszyła się ze strony braci Kaczyńskich poprzednio – uważa Garbačiauskaitė-Budrienė.

Wspomnienie stosunków polsko-litewskich z czasów poprzednich rządów PiS oraz prezydentury Lecha Kaczyńskiego odgrywa istotną rolę w kształtowaniu opinii o relacjach obu krajów. Jak wyjaśnia Linas Kojala: W tym czasie stosunki między dwoma krajami były nazywane strategiczną współpracą, ponieważ zarówno Polska, jak i Litwa przekładały współpracę i wspólny interes w celu wzmocnienia Europy wobec rosnącego zagrożenia rosyjskiego ponad pewne dzielące nas problemy, takie jak zapis w paszportach nazwisk polskiej mniejszości. Litewski politolog nazywa wręcz ten okres „Złotą Erą”.

Okres rządów Platformy Obywatelskiej nie jest wspominany przez Litwinów równie dobrze. Linas Kojala przypomina, że ówczesny minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zapowiedział, że nie zamierza składać wizyty na Litwie. Ta deklaracja została w Wilnie zapamiętana. Eksperci są jednak zdania, że za pogorszenie relacji polsko-litewskich w tym okresie odpowiada nie tylko strona polska. Jest raczej jasne, że pogorszenie dwustronnych relacji nastąpiło również z winy rządu litewskiego – po pierwsze, zaczęło się od upartej niechęci, by zezwolić polskiej mniejszości na pisanie nazwisk po swojemu, a następnie – przy głupich wypowiedziach z obu stron i szczególnie silnej „pomocy” Radosława Sikorskiego – w stosunkach dwustronnych nastąpił szybki regres – tak problem diagnozuje Garbačiauskaitė-Budrienė.

Odsunięcie Platformy Obywatelskiej od władzy przez Prawo i Sprawiedliwość budzi zatem na Litwie pewne nadzieje na poprawę sytuacji i powrót do przyjaznych stosunków z czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Paulius Gritėnas studzi jednak ten optymizm: Mimo tego, że w czasie rządów Platformy Obywatelskiej stosunki dwustronne z Litwą znalazły się w stanie pewnego pata, były obawy, że PiS może być nawet jeszcze bardziej radykalny i zachęcić Akcję Wyborczą Polaków na Litwie do zwiększenia żądań. Jak tłumaczy redaktor 15min na Litwie pozostaje jednak nadzieja, że Jarosław Kaczyński pamięta dobre relacje swojego brata z Wilnem i nie zapomina o wspólnych dla obu krajów zagrożeniach.

…i strach przed Tomaszewskim

Mimo to litewscy obserwatorzy wydarzeń w Polsce są świadomi związków łączących PiS i Akcję Wyborczą Polaków na Litwie. W Wilnie odnotowana została obecność jej lidera Waldemara Tomaszewskiego w sztabie wyborczym Prawa i Sprawiedliwości w wieczór wyborczy i wspólne świętowanie z liderami zwycięskiej partii. Cieszymy się, że obóz patriotyczny otrzymał mandat zaufania od społeczeństwa polskiego – mówił Tomaszewski tuż po ogłoszeniu wyników exit-polls w rozmowie z portalem L24, dodając jednocześnie: Polacy na całym świecie, w tym na Litwie, oczekują dalszego wsparcia i obrony ich słusznych praw. I tak będzie – na przekór naszym adwersarzom.

Współpraca Tomaszewskiego – postrzeganego na Litwie jako polityk prokremlowski – ze zwycięskim ugrupowaniem w Polsce budzi pewne zaniepokojenie litewskich ekspertów. Konserwatywne głosy w PiS wzywające do ochrony interesów polskiej mniejszości zostały tu również odnotowane – zwraca uwagę Monika Garbačiauskaitė-Budrienė, która przypomina, że eskalacja sporu w ostatnich latach pomogła w politycznej karierze Tomaszewskiemu. Linas Kojala postrzega obecność lidera Akcji w sztabie wyborczym PiS jako wyraźny znak, że nie zmieni on swojej retoryki i będzie wzywał Warszawę, by pozostała krytyczna wobec Wilna. Są więc pewne obawy, że napięcie może wzrosnąć, co najmniej w krótkim czasie, jeśli politycy będą działać w sposób populistyczny – tłumaczy politolog.

Kojala tłumaczy, że w kwestii praw polskiej mniejszości, sytuacja zabrnęła w ślepy zaułek: Z jednej strony Polska domaga się od Litwy spełnienia obietnic, szczególnie dotyczących sprawy pisowni nazwisk. Z drugiej strony Litwa jest silnie związana swoją Konstytucją i faktem, że ten proces jest bardzo skomplikowany od strony prawnej i politycznej. Ponadto, jak twierdzi politolog, Wilno nie chciałoby, aby zmiany zadziałały na korzyść AWPL, której stanowisko geopolityczne budzi zaniepokojenie. Paulius Gritėnas uważa z kolei, że najgorsza byłaby kontynuacja obecnej patowej sytuacji, w której Litwa ignoruje swoje obietnice dla mniejszości polskiej, a AWPL wykorzystuje tę bezczynność dla własnych korzyści politycznych.

Wspólne interesy w Europie

Szefowa portalu Delfi wyjaśnia, że na Litwie oczekuje się jednak, że Prawo i Sprawiedliwość postrzega Litwę jako ważnego partnera i w perspektywie zagrożenia ze strony Rosji będzie skłonne przekładać dobre stosunki dwustronne ponad interesy polskiej mniejszości. Mimo to reset w relacjach nie będzie, jej zdaniem, łatwy: Fakt, że nie ma dobrych osobistych relacji między litewskimi i polskimi politykami oraz urzędnikami nie pomaga w tej sytuacji. Podobnego zdania jest Linas Kojala, który ma nadzieję, że Wilno i Warszawa przezwyciężą przeszkody i będą próbowały wzmocnić współpracę. Polska, jako duże i silne państwo, mogłaby również wykazywać więcej zrozumienia dla spraw małych państw. Jednak Litwa musi również pokazać wolę, której rozpaczliwie brakowało w ostatnim czasie – uważa analityk.

Także w perspektywie polityki międzynarodowej eksperci w zwycięstwie PiS dostrzegają zarówno pewne szanse, jak i zagrożenia. Swoimi wątpliwościami dzieli się Paulius Gritėnas: Główne zagrożenie, które można dostrzec, to prawdopodobna próba Warszawy budowy silniejszych związków z Europą Środkową. Według dziennikarza skupienie się władz polskich na regionie może oznaczać trudności we współpracy z Brukselą, zamrożenie geopolitycznych planów Unii i postępów na drodze do większej federalizacji. Istnieje również obawa, że Polska (z pozostającym w cieniu liderem Kaczyńskim) może stać się „drugimi Węgrami”, podczas gdy litewska elita polityczna i liderzy opinii w większości popierają ideę bliższej współpracy w ramach mechanizmów unijnych – wyjaśnia Gritėnas.

Mimo tych zastrzeżeń na Litwie dostrzega się pozytywy polskiego zaangażowania na arenie międzynarodowej. Można oczekiwać, że orientacja geopolityczna Polski, większy nacisk na Europę Wschodnią i Grupę Wyszehradzką, przyniesie korzyść Litwie. Szczególnie w przygotowaniach do przyszłorocznego szczytu NATO w Warszawie – przekonuje Linas Kojala. Jego zdaniem szczyt ma kluczowe znaczenie: Wilno w pełni popiera zasadnicze cele Polski, jakimi są wzmocnienie obecności Sojuszu w regionie i rozmieszczenie tu na stałe natowskich oddziałów. Wydaje się, że PiS będzie bardzo stanowcze w przezwyciężaniu sceptycyzmu niektórych europejskich stolic w tej sprawie, jak również we wzmacnianiu współpracy ze Stanami Zjednoczonymi – twierdzi politolog.

Z dosyć twardym stanowiskiem wobec Rosji, silnym zwrotem w stronę USA jako partnera, nowy rząd powinien mieć dużo więcej wspólnego z Litwą w polityce międzynarodowej – jest przekonana Monika Garbačiauskaitė-Budrienė. Podobnego zdania jest Paulius Gritėnas, który przypomina także o sprawie katastrofy smoleńskiej: Mając na uwadze, że Jarosław Kaczyński chce wznowienia śledztwa w sprawie katastrofy, może to oznaczać nawet jeszcze bardziej „jastrzębią” politykę wobec Rosji. Dziennikarz jest również zdania, że nowy rząd może jeszcze bardziej zaangażować się w dyplomatyczne wsparcie dla Ukrainy.

Paulius Gritėnas wyraża również nadzieję, że nowy rząd może ożywić procesy związane ze wschodnim sąsiedztwem Unii Europejskiej. Jeśli PiS chciałby zostać regionalną siłą w Europie Środkowej potrzebowałby jakiegoś wyrazistego rezultatu – wyjaśnia redaktor 15min – Jeden z możliwych scenariuszy to wsparcie interesów Ukrainy, Gruzji i Mołdawii. Jego zdaniem jednak wiele będzie zależało od tego, czy Polska będzie działać w ramach instytucji unijnych czy pozostanie ciągłym „buntownikiem”. Na poziomie europejskim silny, odpowiedzialny i wspólny głos Europy Wschodniej jest niezwykle potrzebny – uważa z kolei Linas Kojala. Jeśli Polska zajmie miejsce regionalnego lidera i uda się jej zaangażować pozostałe kraje, to będzie pozytywny krok naprzód – dodaje politolog.

 

Zdjęcie: Aivaras Čiurlionis / Flickr / CC

Polub nas na Facebooku!