Dzień Zwycięstwa jest elementem godnościowego buntu mniejszości rosyjskiej wobec władz nie do końca uważanych za swoje i sprzyjające. A może po prostu sposobem zamanifestowania swojej tożsamości. Skoro cerkiew prawosławna od dawna już nie łączy, a na co dzień niewiele jest powodów do dumy, to może połączy mit niegdysiejszej pobiedy? Pęknięcie, o którym piszę, widać najlepiej wśród polityków – największy konflikt w ostatnich latach toczono nie o euro, uchodźców czy program oszczędnościowy rządu Dombrovskisa, ale właśnie o politykę pamięci, o symbole, o przeszłość. Rzadko o rewolucję 1917 roku, częściej o kolaborację z władzami niemieckimi i sowieckimi w czasie II wojny światowej, najczęściej o okupację sowiecką Łotwy w 1940 roku. O to spierają się politycy, historycy i elektoraty.
8 i 9 maja w mediach
Pęknięcie widoczne jest od lat także w mediach. 9 maja w wieczornej audycji "Panorāma" w łotewskiej państwowej telewizji LTV temat Dnia Zwycięstwa pojawił się dopiero po paru minutach, trwał 120 sekund, i musiał ustąpić parominutowej relacji z Dnia Europy. Młode łotewskie państwo podkreśla często, że 9 maja powinniśmy pamiętać raczej o Schumanie i Monnetcie, zaś ofiary wszystkich stron upamiętniamy dzień wcześniej – tak jak reszta Europy. Za to w Pierwom Bałtijskom Kanale w wieczornej audycji 9 maja temat Dnia Zwycięstwa zdominował cały program. Media rosyjskie i łotewskie dzieli przepaść, ale nigdy nie widać tego tak dobrze, jak 16 marca czy 9 maja. Przegląd Bałtycki zapytał w połowie maja czterech łotewskich polityków z przeciwnych stron barykady o to, czym jest dla nich coroczna celebracja 8 i 9 maja.
Czy na Łotwie wojna zakończyła się 8 maja?
Jest w tym pewien haczyk. O ile od 1995 roku obchodzony jest oficjalny dzień pamięci, próbujący zbliżyć Łotwę do zachodniej narracji o II wojnie światowej, to dla przeciętnego Łotysza nie jest to święto. - Jedna okupacja zastąpiła wtedy drugą – tak zgodnie odpowiedzą politycy partii prawicowych na Łotwie (właściwie tylko takie istnieją), ale także przypadkowo spotkani Łotysze. Irena Bittner, łotewska Polka, z którą miałem przyjemność porozmawiać, także jednoznacznie wskazuje - Tomasz, dla mnie wojna nie skończyła się 8 czy 9 maja 1945 roku. – zaczyna opowiadać swoją historię rodzinną. - U mego taty starszy brat był zmobilizowany w 1941 roku do armii sowieckiej, a młodszy w 1943 roku do niemieckiej, a tata, aby otrzymać tzw. biały bilet, zwolnienie z wojska, uszkodził ucho... Urodził się w 1925 roku, był najmłodszy w rodzinie – opowiada Irena Bittner. - Napisz o kotle kurlandzkim, dla nich wojna nie skończyła się 8 maja, w Polsce brak o tym informacji. Tam po jednej i po drugiej stronie byli Łotysze, brat przeciw bratu, niektórzy uciekali morzem, wielu z nich Szwedzi wydali Stalinowi, a teraz nie lubią o tym wspominać – mówi pani Irena. Kocioł kurlandzki to niezwykle ciekawa sprawa. Walki w Kurlandii trwały jeszcze do 9 maja, gdyż nie wszystkie niemieckie oddziały chciały skapitulować.
***
Historia rodziny Ireny Bittner jest niezmiernie smutna, podobnie jak wojenny i powojenny los Polaków na Łotwie. - Największą tragedię przeżyli Polacy. Męska część w 90% była wyniszczona albo z rąk czerwonych, albo brunatnych. Mamy brat Kazimierz Błażewicz był w podziemiu antyfaszystowskim, w grupie AK "Wachlarz" wysadzali pociągi, które szły na Stalingrad na trasie Dyneburg-Rzeżyca, aby odciągnąć siły faszystowskie od powstania warszawskiego... Grupa była zdradzona, aresztowani w jeden dzień, kogo Niemcy nie zdążyli rozstrzelać przed wyzwoleniem Rygi, był wywieziony statkiem do Sztutowa... – wspomina historię rodzinną pani Irena. - W 1989 roku, kiedy po raz pierwszy byłam w Polsce, spotkałam się z jednym kolegą wujka, który się uratował. To był Jan Lejman. Anglicy odbili statek niemiecki... W grupie była jedna dziewczyna z Dyneburga, Maria Szymańska, mieszkała obok żelaznej kolei i była informatorem o pociągach niemieckich. Po…
Prenumeruj, wspieraj i czytaj bez ograniczeń!
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.
Patron
17 zł miesięcznie
- Dostęp do 1190+ tekstów Premium
- 100 Monet na start i 15 co miesiąc
- 5% stałej zniżki w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Wspierasz niezależne dziennikarstwo!
Przyjaciel
27 zł miesięcznie
- Dostęp do 1190+ tekstów Premium
- 200 Monet na start i 30 co miesiąc
- 10% stałej zniżki i bezpłatna dostawa w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Dzięki Tobie możemy się rozwijać!
Roczna
149 zł rocznie
- Dostęp do 1190+ tekstów Premium
- 100 Monet na start i co roku
- 5% zniżki w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Wspierasz niezależne dziennikarstwo!
Na zawsze
799 zł jednorazowo
- Dożywotni dostęp do wszystkich tekstów Premium
- 500 Monet na start
- 5% zniżki w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Dzięki Tobie możemy się rozwijać!
Twoja organizacja potrzebuje jednego lub wielu dostępów?
Poznaj ofertę dla firm i instytucjiCzytelnicy o Przeglądzie Bałtyckim
Bardzo podoba mi się Wasza strona. Są na niej bardzo ciekawe artykuły o regionie, małych miastach i kulturze, którymi bardzo się interesuję. Pomaga mi ona również w nauce polskiego :) Dziękuję!
Przegląd Bałtycki jest super. Jedno z niewielu sensownych mediów o krajach nadbałtyckich.
Z zainteresowaniem czytam Wasz portal - świetna robota!
Robicie dobrą robotę, tylko się nie zniechęcajcie!


