Janusowe oblicze „Rygi Uszakowa” – Najgłupszą rzeczą, którą mógłbyś zrobić jako dziennikarz, to pisać o walce rosyjskojęzycznych z Łotyszami lub odwrotnie, w czym lubują się często zagraniczni dziennikarze – mówi mi moja ryska, rosyjskojęzyczna znajoma. Podział, który istotny jest w wyborach do Sejmu, a więc na ugrupowania „łotewskie”, prawicowe (tak się składa, że jednocześnie proeuropejskie i proamerykańskie), a także dwie partie rosyjskie: Socjaldemokratyczną Partię „Zgoda” i Rosyjski Związek Łotwy, w wyborach samorządowych w Rydze odgrywa nieco mniejszą rolę (miasto podzielone jest etnicznie pół na pół). W wyborach w 2013 i 2017 roku wielu Łotyszy wrzuciło do urny wyborczej kartkę „za Niłem”, opowiadając się za koalicją rosyjskiej „Zgody” i miejskiej partii „Honor Służyć Rydze”, nie zważając na podział etniczny („Uszakow to równy chłop”, mówiło mi wielu łotewskich znajomych, choć pozostali utyskiwali na ich naiwność). Owszem, za rządów rosyjskiego mera Ryga była bardziej zainteresowana współpracą z miastami Federacji Rosyjskiej niż z Europą, czego dobrym przykładem jest otwarcie połączenia lotniczego z Kazaniem. – Pierwsza wizyta Niła Uszakowa była do Moskwy. To był wrzesień 2009 roku. Niedługo potem, w sierpniu 2010 roku ówczesny mer Moskwy Jurij Łużkow także odwiedził Rygę – narzekał kiedyś w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim łotewski politolog Andis Kudors, dziś związany z Nową Partią Konserwatywną, która także ubiega się o mandaty w ryskiej radzie miejskiej. Prawdą jest jednak również i to, że Uszakow uczestniczył w pogrzebie Borysa Niemcowa w 2015 roku, spotkał się także z Michaiłem Chodorkowskim i redaktorem naczelnym „Echa Moskwy” Aleksiejem Wenediktowem. Chciał bowiem uzyskać wizerunek mera niezależnego od Kremla. Ostatecznie dobiła go nie prorosyjskość, a korupcja i beznadzieja, która od lat trawi Rygę. – Nie jest wielką tajemnicą, że Ryga jest miastem znacznie gorzej zarządzanym niż Wilno. Co z kolei doprowadziło do tego, że pomimo znacznie większego potencjału Ryga, będąc większym, bardziej atrakcyjnym z punktu widzenia turystyki oraz planowania miastem, pod wieloma względami zaczęło ustępować Wilnu – mówi Przeglądowi Bałtyckiemu dziennikarz i podróżnik Nikodem Szczygłowski. – O ile jeszcze na początku lat dwutysięcznych sytuacja była odwrotna, o tyle w ciągu kilkunastu ostatnich lat Wilno wykazało się znacznie szybszym rozwojem, przede wszystkim skutecznie rozwiązując istotne dla miasta problemy infrastrukturalne – dodaje Szczygłowski. Z kolei rosyjska koleżanka, z którą rozmawiam (jeszcze w 2017 roku wyborczyni „Zgody”) jako sukces Uszakowa pokazuje programy socjalne, które wprowadziło miasto. Także dziś program rosyjskich socjaldemokratów przesycony jest kwestiami społecznymi, wspomina się w nim m.in. o 500 euro na każde narodzone dziecko, o darmowych obiadach w…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

