Natalia Biełocerkowskaja Natalija Biełocerkowskaja, zdj. Tomasz Otocki Spotykamy się w lokalnym centrum handlowym "Fama". Siadamy w knajpie "Pieczki-ławoczki" i rozmawiamy. Pani Natalia pochodzi z polskiej rodziny mieszkającej w Leningradzie, represjonowanej w czasach Stalina, po śmierci Kirowa. Jej dziadek był wojskowym, babcia wykładała języki obce w szkole Armii Czerwonej. Dziadek został rozstrzelany na Syberii, a babcia i jej córki zostały zesłane do Kazachstanu. Mama pani Natalii była ochrzczona w kościele katolickim, jednak podczas pobytu w łagrze przeszła na prawosławie. Ukończyła Uniwersytet w Ałmaty, po śmierci Stalina nie mogła wrócić do Leningradu, bo była to tzw. wieczna zsyłka (bez prawa powrotu). W obwodzie okalającym Leningrad została dyrektorem domu dziecka. Tak się ciekawie złożyło, że zamieszkała w rejonie Kingisepp,…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!


