Katarzyna Tubylewicz. Zdj. Justyna Jaworska Agnieszka Kujawa: Jak sama zwraca Pani uwagę w „Moralistach”: „szukam ludzi, którzy chcą pomagać innym, ale robiąc to, nie lukrują rzeczywistości”. Czy w rozmowach na temat Szwecji ze znajomymi i przyjaciółmi mieszkającymi w Polsce, często spotykała się Pani właśnie z takim „polukrowanym” obrazem tego skandynawskiego kraju? Czy wręcz przeciwnie, Szwecja przestaje kojarzyć się w pierwszej chwili z Pippi, cynamonowymi bułeczkami i czerwonymi chatkami na wybrzeżu? Katarzyna Tubylewicz: W mojej książce piszę o tym, że w Polsce obraz Szwecji jest podwójny i oparty na skrajnościach. To nie jest nowe zjawisko. Szwecja od wielu lat jest nieco wyidealizowanym marzeniem polskiej lewicy i postrachem prawicy. Jak to rozumieć? Dla lewicy Szwecja to prawie raj, w którym panuje społeczna równość, liberalizm obyczajowy oraz tolerancja. Dla prawicy Szwecja to piekło multikulti i homoseksualnych małżeństw, w którym feministki prześladują mężczyzn, a socjal odb...
Pozostało jeszcze 94% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


