Jak było wcześniej, jak było później Do 1938 r. sprawa Zaolzia w dalekiej Wileńszczyźnie nikogo specjalnie nie elektryzowała. Owszem, po 1920 r. pojawili się w Wilnie pojedynczy mieszkańcy rodem ze Śląska Cieszyńskiego, niektórzy tacy jak Kornel Michejda zostali tutaj wybitnymi wykładowcami i działaczami lokalnej społeczności ewangelickiej, jednak na tych terenach znacznie bardziej aktualną kwestią wydawał się los Polaków w Łatgalii czy odcięcie Mińska Białoruskiego od Polski w wyniku traktatu ryskiego. Cieszyn był trochę za daleko. Na próżno szukać w wileńskiej prasie odwołań do tlącego się przez całe międzywojnie konfliktu polsko-czechosłowackiego o położenie polskiej mniejszości narodowej w Czechosłowacji, która miała skądinąd chyba trochę lepiej niż choćby Polacy w sąsiedniej Litwie czy na Łotwie. Ich sytuacja ciekawiła wilniuków bardziej. Sytuacja zmienia się…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!


