Cyberzagrożenia i cyberbezpieczeństwo – rozmowa z Markko Künnapu

Obecnie usługi opierające się o technologie informacyjno-komunikacyjne odpowiadają za sprawne funkcjonowanie państwa, społeczeństwa i gospodarki. By chronić „cyfrowe zdobycze” należy zadbać także o cyberbezpieczeństwo. O cyberzagrożeniach i cyberbezpieczeństwie rozmawiamy z Markko Künnapu, estońskim ekspertem w tym zakresie.

|
|

Markko Künnapu Markko Künnapu jest ekspertem ds. cyberbezpieczeństwa narodowego w estońskiej Akademii e-Administracji i członkiem Biura Komitetu Konwencji o Cyberprzestępczości. Künnapu jest również doradcą ds. UE w estońskim Ministerstwie Sprawiedliwości. W latach 2010-2014 był przewodniczącym tego komitetu. Kazimierz Popławski: Estonia jest jednym z najbardziej zaawansowanych krajów w zakresie implementacji technologii informacyjno-komunikacyjnych (ICT). Czy znaczy to, że należy także do najbardziej zagrożonych cyberatakami? Markko Künnapu: W pewnym sensie. Im bardziej kraj polega na ICT tym bardziej wystawiony jest na cyberzagrożenia. Wraz z wdrożeniem nowoczesnych rozwiązań należy zadbać także o bezpieczeństwo systemów i informacji, należy przeciwdziałać zagrożeniom. Przyzwyczailiśmy się do „e-Estonii”, więc musimy dbać także o jej bezpieczeństwo. Część z usług elektronicznych obsługuje infrastrukturę krytyczną, dlatego aby zapobiegać incydentom, musimy dbać o ich bezpieczeństwo, podejmować odpowiednie działania prewencyjne i wdrażać standardy bezpieczeństwa informacji. Dostawcy usług internetowych muszą mieć przygotowane standardy oceny ryzyka, w przypadku infrastruktury krytycznej wymagane są plany awaryjne. Rząd razem z sektorem prywatnym podejmuje wysiłki w celu zapobiegania wrogim działaniom.

Przeczytaj także:  Cyberzagrożenia i cyberbezpieczeństwo – rozmowa z Markko Künnapu
A więc jest to współpraca pomiędzy rządem a sektorem prywatnym? Tak, to prawda. Jeśli mówimy o infrastrukturze krytycznej należy zauważyć, że w większości należy ona do sektora prywatnego. Oznacza to, że sektory publiczny i prywatny muszą sobie ufać i blisko współpracować. W ubiegłym roku zespół amerykańskiego eksperta J. Alexa Haldermana wskazał na szereg dziur w systemie estońskiego I-głosowania, ale w większości tyczyły się one procedur. Jaki wpływ na systemy ma tzw. czynnik ludzki? Jeśli chodzi o raport Haldermana to postawione w nim zarzuty przeanalizowali i odpowiedzieli na nie przedstawiciele estońskich instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo systemu. Większość z zarzutów według nas była bezpodstawna – w raporcie nie dostarczono informacji, nie wyjaśniono tych zarzutów. Były one w większości teoretyczne i nie były bezpośrednio związane z usługą I-głosowania.
Przeczytaj także:  Cyberzagrożenia i cyberbezpieczeństwo – rozmowa z Markko Künnapu
Wiemy jak e-usługi publiczne i prywatne wyglądają obecnie. W jakim kierunku będą się one zmieniać w nadchodzących latach? Jak będą one zmieniać kraj i społeczeństwo? Wdrażanie systemów i e-usług ma na celu sprawić, by życie obywateli było łatwiejsze i bardziej komfortowe, mają one oszczędzać pieniądze zarówno obywatela, jak i państwa. Państwo oferuje wiele usług elektronicznych, ale planujemy wdrażanie kolejnych. Wiele z już istniejących będzie aktualizowanych i modernizowanych. Chcemy, aby działalność biznesowa czy rozliczanie podatków było jeszcze łatwiejsze i szybsze. Publiczne usługi elektroniczne są w Estonii szeroko wykorzystywane. Jakie są tego przyczyny? Czy można mówić o „estońskim modelu”, w którym państwo dostarcza nowych rozwiązań, które następnie spotykają się z powszechną akceptacją i szerokim użytkowaniem? Wydaje mi się, że popularność oferowanych przez państwo e-usług wynika z tego, że sprawiają one, że życie staje się łatwiejsze. Wiele rzeczy można załatwić sprzed komputera w biurze czy w domu. Myślę, że są to najważniejsze zalety. Mając tożsamość cyfrową (e-ID, m-ID) i podpis elektroniczny możemy również załatwiać sprawy bezpiecznie, co również ma znaczenie.
Przeczytaj także:  Cyberzagrożenia i cyberbezpieczeństwo – rozmowa z Markko Künnapu
Przez ostatnie dwa lata dużo mówi się o wojnie hybrydowej i wojnie informacyjnej. Większość z tych artykułów wskazuje na kraje bałtyckie jako następny cel takiej wojny. Jaki według pana jest rzeczywisty poziom zagrożenia? Moim zdaniem pewne zagrożenie zawsze istnieje. Jeśli wziąć pod uwagę różnych aktorów i różne rodzaje wrogiej działalności w cyberświecie, należy stwierdzić, że nigdy nie wiadomo, kto może zaatakować. Może to być zwykły obywatel, grupa przestępcza, grupa terrorystyczna, może to być ktoś kto działa na zlecenie jakiegoś kraju. W każdym wypadku musimy być przygotowani – musimy włożyć wiele pracy w działania prewencyjne, musimy w to inwestować środki. Działania zapobiegawcze i dobre przygotowanie jest zawsze dużo bardziej opłacalne niż naprawianie ewentualnych szkód. Co jest obecnie większym zagrożeniem –…

🔒Czytasz tylko 76% artykułu. Pozostałe 24% treści jest ukryte.
🔒

Treść dostępna dla prenumeratorów

Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

Zmieniamy się dla Ciebie. By korzystać z nowości prenumeruj nas. Czytaj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Kod promocyjny: PB2026
20% zniżki za zawsze!
Pakiety jednorazowe i cykliczne. Płacisz tylko za to co czytasz!
Dostęp jednorazowy 5 zł
Pakiet miesięczny 10 zł miesięcznie
Wybierz Szczegółowe porównanie
Twoja organizacja potrzebuje jednego lub wielu dostępów?
1 dostęp 200 zł
5 dostępów 675 zł
10 dostępów 1200 zł
Wybierz Szczegółowe porównanie

Dodaj Przegląd Bałtycki jako preferowane źródło w Google

Nasze treści będą częściej wyświetlać się w Twoich wynikach Google

Prenumeruj, aby utworzyć konto. Masz konto? Zaloguj się, aby skomentować.
Subskrybuj
Powiadom o
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów