Dariusz Żybort. Zdj. Joanna Bożerodska / zw.lt. Dariusz Żybort jest z zawodu lekarzem stomatologiem. W 1997 roku ukończył studia na Akademii Medycznej w Białymstoku, po czym powrócił na Litwę, gdzie założył prywatny gabinet dentystyczny mieszczący się obecnie w Domu Polskim przy ulicy Naugarduko. Od 1999 roku działa w Polskim Stowarzyszeniu Medycznym na Litwie, gdzie sprawował funkcję wiceprezesa, a obecnie prezesa. Od marca 2018 roku stoi na czele Społecznego Komitetu Opieki nad Starą Rossą. Działa także w Forum Rodziców Szkół Polskich na Litwie. Pasjonuje się historią medycyny, numizmatyką, a także dziejami Wilna, kolekcjonuje pocztówki ze starą stolicą Litwy – jego kolekcja składa się z około tysiąca widokówek. Należy do Związku Polaków na Litwie. Tomasz Otocki, Przegląd Bałtycki: Dostałeś właśnie nagrodę Instytutu Pamięci Narodowej. Dariusz Żybort: To prawda. Ta nagroda „Świadek Historii” była przeznaczona dla pięciu osób, z czego ja odebrałem ją jako prezes naszej organizacji. Republika Południowej Afryki, Włochy i Francja to kraje, z których przybyli pozostali nagrodzeni. Z Litwy, oprócz mnie, nagrodę odebrał Wacław Wiłkojć, prezes koła Związku Polaków na Litwie w Nowych Święcianach. Gratulacje. Możesz opowiedzieć naszym czytelnikom w jakich okolicznościach powstał Społeczny Komitet Opieki nad Starą Rossą? Cmentarz na Rossie zawsze był jedną z najpiękniejszych nekropolii Wilna, ale w czasach sowieckich nikt o niego nie dbał. Wszystko było rzucone na pastwę losu. Władze odrodzonej Litwy po 1990 roku także nie bardzo interesowały się nekropolią. W takich okolicznościach, przed 28 laty, powstał Społeczny Komitet Opieki nad Starą Rossą. Było to jeszcze gdy Litwa należała do Związku Sowieckiego, a w planach władz miasta było zbudowanie drogi między Starą a Nową Rossą. W efekcie część nagrobków zostałaby wyburzona. Wtedy z inicjatywy naszej obecnej honorowej prezes nauczycielki Alicji Klimaszewskiej, nieżyjącego już dziennikarza Jerzego Surwiłły, dziennikarki Haliny Jotkiałło, okulisty Olgierda Korzenieckiego, założono tę organizację. Komitet zapoczątkował prace porządkowe na cmentarzu, który odbywały się na wiosnę i jesienią, a także akcję „światełko dla Rossy”. Pięć lat temu z mojej inicjatywy i Polskiego Stowarzyszenia Medycznego, którego jestem prezesem, wyszła propozycja, by organizować kwestę na cmentarzach wileńskich właśnie na rzecz Rossy. W tym roku robimy to już po raz piąty. Zbieramy całkiem dobre datki. W tym roku mieliśmy na nasze potrzeby 15 tysięcy euro. Z tych pieniędzy udało nam się odnowić siedem nagrobków i zbudować jeden pomnik. Mówisz o 15 tysiącach euro. Czy to znaczy, że w zeszłym roku tyle zebraliście na cmentarzach? Pieniądze pochodzą z różnych źródeł. Z naszych kwest weekendowych,…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

