Dorota Janiszewska-Jakubiak jest historykiem sztuki, absolwentką Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie oraz Akademii Dziedzictwa w Krakowie. W 1994 roku podjęła pracę w Ministerstwie Kultury i Sztuki, najpierw w Biurze Pełnomocnika Rządu ds. Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą w Zespole ds. Strat Wojennych, następnie zaś w Departamencie ds. Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą. W 2007 roku została naczelnikiem Wydziału ds. Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą w Departamencie Dziedzictwa Kulturowego (obecnie Departament Dziedzictwa Kulturowego za Granicą i Strat Wojennych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego). W latach 2011–2017 pracowała jako zastępczyni dyrektora departamentu. W grudniu 2017 roku objęła obowiązki dyrektorki nowo powołanego Narodowego Instytutu Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą „Polonika”. Jest autorką publikacji, organizatorką konferencji, jak również konsultantką wystaw i filmów.
Tomasz Otocki, Przegląd Bałtycki: Zastanawiam się, czy zacząć rozmowę od Pani ostatniej, półprywatnej podróży do Rygi, Jurmały i Saulkrasti, czy od spraw związanych z „Poloniką”. Może niech Pani powie, od jak dawna jeździ na Łotwę.
Dorota Janiszewska-Jakubiak: Pierwszy raz odwiedziłam Łotwę jadąc do Krasławia w 2003 roku. Można powiedzieć, że pojechałam i od razu polubiłam, bo ten kraj ma dużo uroku. Przyroda na Łotwie, piękne plaże, jeziora, przestrzeń, cisza, spokój, to wszystko co człowiekowi potrzebne, gdy planuje odpocząć podczas urlopu. Oczywiście trzeba koniecznie dodać do tego piękne zabytki, które zachowały się nie tylko w Łatgalii, czyli w Inflantach Polskich. Przyjechawszy do tego regionu nie spodziewałam się takiej różnorodności kulturowej.
Z Krasławiem, o którym Pani wspomniała, jest związana historia kościoła św. Ludwika, na którego renowację dość spore pieniądze wyłożyło państwo polskie.
Od kilkunastu lat, mniej więcej od 2003 roku, jest to świątynia, w której wspólnie pracują polscy i łotewscy konserwatorzy. Te lata zaowocowały bardzo ciekawymi odkryciami. Zaczęto więcej mówić o tej świątyni, która stała się dodatkową atrakcją turystyczną w regionie. Odkrycia, o których wspomniałam, rozpoczęły się od obrazu, który znajdował się w ołtarzu głównym, namalowanego według szkicu Jana Matejki przez jego krakowskich uczniów i profesora Izydora Jabłońskiego. Przedstawiona na obrazie scena ze św. Ludwikiem wyruszającym na wyprawę krzyżową znajdowała się tam od XIX wieku, kiedy to rodzina Platerów, właścicieli Krasławia, zdecydowała się na zmianę wystroju wnętrza kościoła, ponieważ starsze, barokowe malowidła o podobnej tematyce, sporządzone jeszcze przez Filippo Castaldiego były w bardzo złym stanie. Podczas prac konserwatorskich okazało się jednak, że malowidła Castaldiego są w o wiele lepszym stanie niż do tej pory przypuszczano. Pojawił się wobec tego kolejny projekt – renowacja ołtarza głównego i przywrócenie mu pierwotnego wyglądu z freskami Castaldiego. W…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki Twojej prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.

