Dovydas Pancerovas jest litewskim dziennikarzem śledczym i autorem książek. Jako dziennikarz pracuje od 2006 roku, w latach 2014–2020 był reporterem działu śledczego redakcji portalu 15min.lt, obecnie należy do zespołu telewizji internetowej Laisvės TV. Jest autorem dwóch książek reporterskich Kiborgų žemė (Ziemia Cyborgów, 2017, nt. wojny na Ukrainie) i Kabinetas 339 (Gabinet 339, 2019, o kulisach działalności rządu Sauliusa Skvernelisa) oraz powieści Medžiojant tėvą (Polując na ojca, 2020). Wielokrotnie nagradzany za działalność dziennikarską. Dominik Wilczewski, Przegląd Bałtycki: Już pierwszego dnia rosyjskiej agresji na Ukrainę w Wilnie odbyła się ogromna demonstracja poparcia dla Ukrainy, a na organizację wysyłającą pomoc Ukraińcom Litwini wpłacili ponad milion euro. Skąd tak wielka solidarność? Czy to rezultat wspólnych doświadczeń historycznych? Dovydas Pancerovas: Mogę uzupełnić, że w ciągu tygodnia zebrano już 12 milionów euro! Nawiasem mówiąc, organizacja „Blue/Yellow for Ukraine” zbiera datki na wsparcie dla ukraińskich żołnierzy i cywilów mieszkających w strefie walk już od ośmiu lat. Jest kilka ważnych powodów, dla których Litwini odczuwają tę wojnę tak, jak gdyby czołgi jeździły już pod naszymi oknami. Przede wszystkim to więzi historyczne między Litwą a Ukrainą, o których pamiętano już w czasie Euromajdanu. Pracowałem jako reporter na Majdanie, a później w strefie walk i pamiętam, że słowa „Litwa” otwierało przede mną wszystkie drzwi. Ukraińcy mówili o tym, że początki ukraińskiej kultury sięgają czasów Wielkiego Księstwa Litewskiego, a Litwinów nazywali „miękkimi okupantami”, co było miłym komplementem. To oczywiście wizja bardzo romantyczna, ale tak historia Litwy i Ukrainy była wtedy postrzegana. Po drugie, po 2014 roku więzi między Litwą a Ukrainą zaczęły się zacieśniać. Wielu Ukraińców przyjechało do pracy na Litwę, np. kierowcy czy budowlańcy. Niestety, byli i są wykorzystywani, żyli w urągających warunkach – o ile wiem, podobne problemy były w Polsce. Poza tym wielu młodych Ukraińców zaczęło studiować na litewskich uniwersytetach. Wielu rannych ukraińskich żołnierzy leczyło się na Litwie. Z kolei litewscy instruktorzy wojskowi jeździli na Ukrainę. Od kilku lat każdego 11 marca, w święto przywrócenia niepodległości Litwy, nasz publiczny nadawca LRT organizuje ogromny koncert, w czasie którego zbierane są datki na rzecz Ukrainy. Do zbliżenia Ukrainy i Litwy przyczyniła się też Dalia Grybauskaitė. Pamiętam, że 1 marca 2015 roku pojechałem w okolice Ługańska z grupą ukraińskich ochotników. Nagle jeden z Ukraińców zadał mi bardzo ważne pytanie: „Czy dzisiaj są urodziny Dalii Grybauskaitė?”. Przyznam, że nie wiedziałem. „Ale my wiemy”, powiedzieli mi wtedy, „bo ona jest też prezydentem Ukrainy”. Przez osiem ostatnich lat Ukraina stała się dla Litwy bardzo…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

