Książki o emocjach są dzisiaj w modzie. Chyba każdy rodzic, który na serio podchodzi do tematu wychowania, przynajmniej raz trzymał w rękach pozycję poświęconą radzeniu sobie z emocjami. Można niekiedy wręcz podejrzewać, że rodzice sami szukają jakiegoś antidotum na swoje nieuporządkowane nastroje. O wpływie książek o dziecięcych emocjach na nastroje dorosłych nauka, póki co, milczy. Pies, który rozweselił smutki łotewskiej pisarki Rūty Briede, wydana niedawno nakładem wydawnictwa Biuro Literackie, to nietypowa książka obrazkowa o emocjach. Jak czytamy w opisie, jest i dla dzieci, i dla dorosłych. Czyli w końcu mogą z niej czerpać w sposób jawny zarówno młodsi, jak i nieco starsi! Ale cóż jeszcze w tej lekturze takiego nietypowego? Rūta Briede zabiera czytelnika w obrazkową podróż po świecie spowitym czarnymi chmurami. Mieszkaniec miasta może wysnuć skojarzenie ze smogiem ze starych kopciuchów. Ogólnie dym, rdza i jak mówią: powietrze stoi. Świat widziany z perspektywy wrażliwego psa traci swój zapach oraz kolor. Bohaterem książki jest pies, który przywiązał się do swojego krzewu róży. W obliczu gęstniejącego dymu, ogarniającego świat, postanawia on wziąć sprawy w swoje łapy i przedostaje się na drugą stronę chmur. Tam dochodzi do nietypowego spotkania. Zaczyna grać muzyka i… Rūta Briede to bardzo aktywna łotewska pisarka. Na swoim koncie ma kilka książek dla dzieci, jak również komiksów. Na Łotwie znana jest jako inicjatorka popularnej serii kieszonkowych książek dla dzieci Bikibuks, którą, skądinąd, współtworzy. Urodzona w 1984 roku autorka nie tylko pisze, ale też wykłada na Łotewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Rydze. Absolwentką tej uczelni jest Elīna Brasliņa, która wykonała ilustracje do książki. Doskonale oddają one niepokojący nastrój tej poetyckiej prozy. Tekst i obraz tworzą tu nierozerwalną całość. Bardzo zgrabny i precyzyjnie wyrażający emocje przekład na język polski zawdzięczamy Agnieszce Smarzewskiej. Siedlisko kurzu i brudu, a może jedyny taki przyjaciel? My dorośli często nie zdajemy sobie sprawy, jak dużą wagę przywiązują najmłodsi do pozornie błahych rzeczy. Pikuś - tytułowa postać z książki Neringi Vaitkutė, to licha zabawka. Brzydki, wytarty, stary pluszak, który na pierwszy rzut oka nie budzi niczyjej sympatii. Jest jednak niezastąpiony. Szybko przekonuje się o tym mama bohaterki, która wyrzuca Pikusia do śmieci. Ten ruch uruchamia cały splot zdarzeń. Zaczyna się od łez, od prawdziwej, głębokiej rozpaczy. Bo pluszowa zabawka, wprawdzie brzydka i śmierdząca, posiada szczególną wartość dla małej dziewczynki. Nie pomaga nawet nowy następca Pikusia, który wydaje się mamie uderzająco podobny do tego poprzedniego. Jest jednak istotna różnica, a mianowicie: najważniejsza okazuje się więź ze starym…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

