– Wybory prezydenckie na Łotwie to „obłudna farsa” i „show arogancji” – krzyknął z trybuny sejmowej poseł Socjaldemokratycznej Partii „Zgoda”, reprezentującej mniejszość rosyjską, Ivars Zariņš. Powołał się przy tym na Marka Twaina i jego wypowiedź, że „gdyby wybory mogły coś zmienić, zostałyby zakazane” (w rzeczywistości powiedziała to amerykańska feministka, anarchistka i pisarka Emma Goldman – przyp. red.). – De facto dziś nie ma wyborów. Prezydent został wybrany już dawno. A dziś próbuje się bezprawnie legitymizować tę transakcję koalicyjną dotyczącą jednego z najwyższych urzędników państwowych z naruszeniem konstytucji, z naruszeniem regulaminu Sejmu – narzekał z trybuny Zariņš. Frustrację rosyjskiej „Zgody” łatwo zrozumieć. Z tej racji, że wybory w tym roku były jawne, to ugrupowanie, które wciąż dla większości łotewskiej klasy politycznej jest „enfant terrible”, zaś po niemiecku „nicht salonfähig”, zostało de facto wykluczone z politycznego dealu. Cieszyli się dziś z tego posłowie narodowców, którzy Egilsa Levitsa wspierali już w wyborach w 2015 r. – Dzisiaj to się nie zdarzy. Prezydent państwa łotewskiego nie zostanie w sposób tajny wybrany głosami Kremla. Zostanie wybrany prezydent przeciwny woli Kremla – napisał na Facebooku Jānis Iesalnieks. Egils Levits, urodzony w 1955 r. prawnik i sędzia, to nie jest jednak tylko kandydat nacjonalistów, podobnie jak w 2015 r. Poparcie dla Levitsa wyraziły wszystkie ugrupowania koalicyjne tworzące rząd Krišjānisa Kariņša, a więc „Nowa Jedność”, Sojusz Narodowy, Nowa Partia Konserwatywna, liberałowie z „Attīstībai Par”, a także ugrupowanie showmana i dziennikarza Artussa Kaimiņša „Do kogo należy państwo?” (KPV LV). Ostatnia partia stanęła jednak w szpagacie. O ile jej lider w środę zgodnie z umową zagłosował za Levitsem, to grupa posłów KPV LV, zgodnie ze wcześniejszymi przewidywaniami, na urząd prezydenta zgłosiła swojego parlamentarzystę, absolwenta paryskiej uczelni, a obecnie szefa Związku Rybaków Łotwy Didzisa Šmitsa. Šmits, wsparty głosami Socjaldemokratycznej Partii „Zgoda”, uzyskał w środę 24 głosy, o wiele więcej niż wsparty jedynie przez Związek Zielonych i Rolników łotewski ombudsman Juris Jansons, na którego padło zaledwie dziewięć głosów. Dlaczego łotewscy Rosjanie nie chcieli głosować na Egilsa Levitsa? Levits, który jako prawnik pracował nad tekstem aktu niepodległości Łotwy z 4 maja 1990 r., uznawany jest za twórcę instytucji „nie-obywatela”, dzięki której nawet obecnie łotewskiej przynależności państwowej pozbawionych jest paręset tysięcy rosyjskojęzycznych, którzy przybyli tutaj po ponownym rozpoczęciu się okupacji sowieckiej w 1945 r. Ponadto w 2014 r. Levits opracował preambułę do konstytucji łotewskiej, która definiuje Łotyszy jako „naród państwowy”, co już wtedy nie spodobało się rosyjskiej „Zgodzie”. – Tak więc nagroda znalazła bohatera.…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

