"Już nie jedna gwiazda wigilijna, a ich cała normalna masa wysypała na firmament. Mrugają, kpią z biednego człowieka. Wiatr za miastem, zaraz za krzyżem przy rozstaju staro-ejszyskiego traktu, dmuchnął raz, drugi, mroźny, a później już uczepił się i nie puścił, i tylko «wiii...» w drutach telegraficznych przydrożnych, a co słup, to mu odpowiada basem: «huuuuu...»"
"Wspomnienia wigilijne" Józef Mackiewicz
Zapolować na ponowie. Pierwsza gwiazda blisko.
Otupałem buty w sieni, wchodzę z chłodu.
Stół do kutii nakryty, śliżyki i syta. (...)
"Lauda" Czesław Miłosz
Wszystko zaczyna się wcześnie
Dzień wigilijny w Ejszyszkach i okolicy rozpoczyna się wczesnym rankiem. Gospodyni domu wstaje i przygotowuje zaczyn, a następnie ciasto drożdżowe na bułki, uszka i śliżyki. Dopóki ciasto "rośnie" i "chodzi", gotuje się suszone grzyby do zupy i uszek z grzybami, które w niektórych miejscowościach Wileńszczyzny nazywa się też "grzybówkami". Drożdżowe uszka do dziś smaży się tuż przed kolacją wigilijną, które zgodnie z lokalną tradycją oprócz grzybów nadziewa się makiem i jabłkami.
Jak opowiada urodzona w Dojlidach koło Ejszyszek Janeczka Królewiak, przygotowanie dań wigilijnych, w tym szczególnie bułek drożdżowych, wymaga odpowiednich rytuałów i niebagatelnych umiejętności: "Kiedy byłam dzieckiem, wyrobione bułki z makiem, powidłem i cynamonem wykładano na blachy i wówczas rozpoczynał się wyjątkowy czas – mówi w rozmowie z "Przeglądem Bałtyckim" Janeczka Królewiak. - Nie wolno było biegać, trzaskać drzwiami. Trzeba było zachowywać się wyjątkowo cicho, bo inaczej wypieki nie urosną. W tym czasie mama dawała nam jakieś zajęcie. Najczęściej angażowała nas do wspólnego przygotowywania innych potraw. Cały szkopuł polegał na tym, że nie można było niczego spróbować, w przeciwnym wypadku Wigilię spędziłoby się siedząc pod beczką".
Ścisły post ilościowy (do momentu ukazania się pierwszej gwiazdki i łamania się opłatkiem) i jakościowy (powstrzymanie się m.in. od potraw mięsnych aż do północy) obowiązuje do dziś. Jednakże nie jest dziś tak rygorystyczny, jak za dawnych czasów: "Uwielbialiśmy pomagać w przygotowaniach do Wigilii, choć babcia nie pozwalała nam nawet herbaty się napić. Mogliśmy pić wyłącznie wodę. Bułki piekło się na jutro tj. na pierwszy dzień Świąt, bo do północy był post" – opowiada Przeglądowi ejszyszczanin, były przewodniczący komitetu olimpijskiego Litewskiej SRR, prezes Klubu Sportowego "Sokół" Michał Sienkiewicz.
"Nasze święta były jak z baśni, jak ze starych opowieści. Jak u Rodziewiczówny, Orzeszkowej czy może Kraszewskiego, u pisarzy z Kresów"
Tadeusz Konwicki
Tradycyjnie choinkę przystrajało się 24 grudnia. Oprócz klasycznych bombek, wieszało się własnoręcznie przygotowane ozdoby, pierniczki, cukierki, orzechy. Kawałeczki waty na odświętnie przystrojonym bożonarodzeniowym drzewku, a często też na parapetach – udawały śnieg. Stół pod bielą obrusa nadal jest obficie wyścielany świeżym, pachnącym siankiem, które następnego dnia daje się do zjedzenia zwierzętom w gospodarstwie. One też dostają okruszki opłatka. Gospodyni wyjmuje najlepszą zastawę i tradycyjnie zostawia jedno nakrycie dla przypadkowego wędrowca. Po kolacji nie sprząta się ze stołu, gdyż w nocy ucztować tu będą duchy zmarłych krewnych wraz z aniołami.
Zgodnie ze zwyczajem, na stole pojawia się 12 tradycyjnych potraw. Główne miejsce zajmuje opłatek. Przygotowuje się zupę z suszonymi grzybami, smażonego karpia, faszerowanego szczupaka, śledzika w oleju bądź też ze smażoną marchewką i cebulką, grzybki marynowane, uszka z makiem, grzybami i jabłkami, pierniki, makowce, śliżyki i mleko makowe – tzw. "sytę", kutię, kisiel owsiany i żurawinowy. Na tradycyjnym ejszyskim wigilijnym stole od pewnego czasu zagościł też śledź pod pierzyną, potocznie nazywany – "szubą".
Jest w moim kraju zwyczaj, że w dzień wigilijny,
Przy wzejściu pierwszej gwiazdy wieczornej na niebie,
Ludzie gniazda wspólnego łamią chleb biblijny
Najtkliwsze przekazując uczucia w tym chlebie.
/C.K.Norwid/
"Wypatrywaliśmy pierwszej gwiazdy. Po czym Wigilię rozpoczynano pacierzem. Następnie łamano się opłatkiem i dalej już tylko ucztowano. Należało spróbować każdej potrawy po kolei. Mówiono, że trzeba jeść bez odkładania łyżki, bo można nie doczekać następnej Wigilii"…
Prenumeruj, wspieraj i czytaj bez ograniczeń!
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.
Patron
17 zł miesięcznie
- Dostęp do 1188+ tekstów Premium
- 100 Monet na start i 15 co miesiąc
- 5% stałej zniżki w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Wspierasz niezależne dziennikarstwo!
Przyjaciel
27 zł miesięcznie
- Dostęp do 1188+ tekstów Premium
- 200 Monet na start i 30 co miesiąc
- 10% stałej zniżki i bezpłatna dostawa w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Dzięki Tobie możemy się rozwijać!
Roczna
149 zł rocznie
- Dostęp do 1188+ tekstów Premium
- 100 Monet na start i co roku
- 5% zniżki w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Wspierasz niezależne dziennikarstwo!
Na zawsze
799 zł jednorazowo
- Dożywotni dostęp do wszystkich tekstów Premium
- 500 Monet na start
- 5% zniżki w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Dzięki Tobie możemy się rozwijać!
Twoja organizacja potrzebuje jednego lub wielu dostępów?
Poznaj ofertę dla firm i instytucjiCzytelnicy o Przeglądzie Bałtyckim
Robicie dobrą robotę, tylko się nie zniechęcajcie!
Bardzo podoba mi się Wasza strona. Są na niej bardzo ciekawe artykuły o regionie, małych miastach i kulturze, którymi bardzo się interesuję. Pomaga mi ona również w nauce polskiego :) Dziękuję!
Z zainteresowaniem czytam Wasz portal - świetna robota!
Przegląd Bałtycki jest super. Jedno z niewielu sensownych mediów o krajach nadbałtyckich.


