Jak mówi oficjalny biogram, Ewelina Dobrowolska urodziła się w 1988 roku w Wilnie, w tym samym roku, w którym założono ruch na rzecz litewskich przemian „Sąjūdis”, który wywalczył Litwie niepodległość. Związku Sowieckiego, inaczej niż większość polskich polityków na Litwie, nie pamięta. Jako Polka uczęszczała do gimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie, choć jak przyznaje w jednym z klipów wyborczych właśnie wtedy zafascynowała się literaturą litewską: Jurgą Ivanauskaitė, powieściopisarką, poetką i malarką, oraz Ričardasem Gavelisem, autorem poczytnego, przetłumaczonego ostatnio na język polski „Wileńskiego pokera”. – Dzięki nim pokochałam język litewski – deklaruje Dobrowolska, przyznając się jednocześnie, że w młodości miała obawy, że jej słowiańskie nazwisko panieńskie „Baliko” przeszkodzi jej w karierze. Doświadczenie wielu wileńskich Polaków, zawieszonych między swoją polskością, a chęcią robienia kariery w litewskojęzycznym przecież państwie.
– W latach szkolnych aktywnie uczestniczyła w klubie debat, przyczyniła się do tworzenia gazetki szkolnej, publikowała przygotowane przez siebie artykuły i karykatury – można przeczytać w jej oficjalnym życiorysie opublikowanym w trakcie kampanii wyborczej. Później przyszły studia prawnicze na Uniwersytecie im. Michała Römera w Wilnie. A więc inaczej niż w przypadku wielu aktywistów polskich, takich jak Aleksander Radczenko czy Renata Cytacka, którzy kończyli prawo na Uniwersytecie Gdańskim, Ewelina Dobrowolska mieszkała w gruncie rzeczy cały czas na Litwie.
Kłopot z literkami „w” i „nn”
– Ewelinę Dobrowolską poznałem przez telefon, w momencie, gdy trwała rekrutacja do Europejskiej Fundacji Praw Człowieka w Wilnie. Zrobiła na mnie dobre wrażenie i od razu dostała tę pracę – wspomina w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim dr Łukasz Wardyn, prawnik, wykładowca, obecnie mieszkający poza granicami Litwy. Młoda, aktywna Polka, która ukończyła studia w 2011 roku, wtedy kiedy na Litwie powoli kończył się rząd konserwatystów, a rozwiązania „polskich problemów” (pisowni nazwisk, ustawy o mniejszościach narodowych) nie było widać nawet w dalekiej perspektywie, od razu trafiła w wir pracy: do Litewskiej Izby Adwokackiej jako pomocnik adwokata. Zakotwiczeniu w „litewskim” środowisku pomogła dobra znajomość języka państwowego (Dobrowolska zdała egzamin z litewskiego na najwyższym poziomie).
W 2012 roku podjęła współpracę z organizacjami pozarządowymi w zakresie zapewnienia praw mniejszości narodowych, specjalizując się w sprawach dotyczących pisowni imion i nazwisk w oryginale. – Irytuje mnie, że do dziś wielu obywateli Litwy ma problem z literką „w” w dokumencie, albo jak litewscy Rosjanie z podwójnym „n” – mówiła mi w grudniu 2018 roku, gdy spotkaliśmy się w momencie wyłaniania kandydatów mera Šimašiusa do samorządu. Przyszła posłanka nie miała problemu z tym, by postawić na liberalnego kandydata, w…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki Twojej prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.

