„Jesteśmy jednym narodem, jesteśmy Skandynawami”, tak w swoim poemacie z 1837 roku, napisanym po powrocie z podróży do Szwecji, pisał Jan Chrystian Andersen. Wielki duński pisarz urzeczony bliskością językową i kulturową tych dwóch narodów czuł, że granice jego ojczyzny nagle się rozmyły i przesunęły. Nie był on zresztą odosobniony w swoich uczuciach. Kiełkujący jeszcze w XVIII wieku pan-skandynawizm rozkwitł w wieku XIX. Idea początkowo cyrkulująca w wąskich grupach literatów zataczała coraz szersze kręgi docierając do akademików, studentów, przedsiębiorców, a z czasem również na królewskie dwory. Niestety górnolotne ideały przeżyły trudną konfrontację z rzeczywistością w 1864 roku. Wówczas to Prusy i Austria w wyniku tzw. wojny duńskiej na dobre podporządkowały sobie Szlezwik i Holsztyn, będące do tej pory połączone unią personalną…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!


