Wiosenne mistrzostwa bez największych gwiazd Mistrzostwa Świata w Hokeju Elity rozgrywane są co roku i choć odbywają się dopiero w maju, to i tak nie bierze w nich udziału znaczna część największych gwiazd tej dyscypliny, ponieważ w tym samym czasie odbywa się faza play-off Pucharu Stanley'a – te północnoamerykańskie rozgrywki są wśród fanów hokeja w USA i Kanadzie o wiele bardziej popularne. Brak najlepszych zawodników nie przeszkadza jednak reprezentacjom tych krajów w odnoszeniu sukcesów na mistrzostwach świata. W turnieju bierze za to udział spora część gwiazd KHL, czyli Kontynentalnej Ligi Hokejowej, która jest swego rodzaju odpowiedzią Europy i Azji na NHL, a jej finałowe mecze rozgrywane są w kwietniu. W rozgrywkach tych grają najlepsze drużyny rosyjskie oraz pojedyncze kluby z Białorusi, Finlandii, Kazachstanu, Łotwy, Słowacji, a od niedawna także z Chin. Zacięta rywalizacja, debiut i spadek Korei oraz złoto dla Szwecji W tym roku impreza wyłaniająca mistrzów świata odbyła się w Danii. W grupie A rywalizowały Szwecja, Rosja, Czechy, Szwajcaria, Słowacja, Francja, Austria oraz Białoruś, która przegrała wszystkie mecze i została relegowana do dywizji I A. Awans do ćwierćfinałów uzyskały cztery pierwsze drużyny, a szczególnie dobrze zaprezentowali się ubiegłoroczni mistrzowie, czyli Szwedzi, którzy wygrali wszystkie mecze grupowe. W grupie B najlepsi okazali się Finowie, a tuż za nimi uplasowały się reprezentacje USA i Kanady. Ostatnie premiowane awansem do ćwierćfinałów miejsce zajęli Łotysze, którym ta sztuka udała się pierwszy raz od 2009 roku. Tuż za Łotwą uplasowali się gospodarze, czyli Duńczycy, a kolejne miejsca zajęli Niemcy i Norwegowie. Do dywizji I A spadła drużyna Korei Południowej, która nie zagrzała miejsca w elicie – tegoroczny występ był jej debiutem w imprezie tej rangi. Bardzo ciekawe i zacięte były mecze ćwierćfinałowe, których wyniki dla wielu kibiców były dość niespodziewane. Typowani do zwycięstwa Szwedzi po zaciętym meczu zaledwie 3:2 pokonali Łotwę, która sprawiła miłą niespodziankę swoim kibicom. Ogromnym zaskoczeniem była przegrana faworyzowanej Finlandii, która również 3:2 uległa Szwajcarom. W dwóch pozostałych meczach Kanadyjczycy po dogrywce pokonali Rosjan, a Amerykanie po równie zaciętym pojedynku wygrali różnicą jednej bramki z Czechami. W przypadku meczów półfinałowych emocje towarzyszyły tylko jednemu z nich – Szwajcaria znów sprawiła niespodziankę i pokonała Kanadyjczyków 3:2, natomiast w drugim meczu Szwecja rozgromiła USA aż 6:0. W finale wszyscy spodziewali się zwycięstwa Szwedów, szczególnie po imponującej wygranej z Amerykanami, jednak obrona tytułu nie przyszła im łatwo – Szwajcarzy stawiali twardy opór, a o zwycięstwie zadecydowała loteryjna seria rzutów karnych i mecz ostatecznie zakończył…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

