Ieva Petronytė: Litwini nie widzą w samorządzie instytucji, która ich reprezentuje

3 marca na Litwie odbędą się wybory samorządowe. Litwini będą wybierać radnych oraz merów w 60 rejonach i miastach. O 1502 mandaty ubiega się 13666 kandydatów. Czy te wybory mają szanse zmienić cokolwiek podejściu obywateli do władz samorządowych i odwrotnie? – Na Litwie samorząd nadal postrzegany jest przede wszystkim jako władza. Ludzie nie widzą w samorządzie czegoś własnego, ani instytucji, która ich reprezentuje, ani czegoś, w czym mogliby sami uczestniczyć. Wielu Litwinów nadal postrzega urzędy czy to centralne, czy lokalne, jako instytucje władzy a nie takie, w których zwykły obywatel może mieć jakiś udział – wyjaśnia w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim politolog Ieva Petronytė. 

|
|

Ieva Petronytė jest litewskim politologiem. Ukończyła studia w Instytucie Stosunków Międzynarodowych i Nauk Politycznych Uniwersytetu Wileńskiego, gdzie w 2014 roku obroniła pracę doktorską poświęconą kształtowaniu się postaw politycznych w państwie postkomunistycznym na przykładzie Litwy. Od 2009 roku pracuje w macierzystym instytucie, gdzie wykłada podstawy nauk politycznych i psychologię polityki. Zajmuje się kwestiami związanymi z socjologią i psychologią polityki, kulturą i partycypacją polityczną oraz społeczeństwem obywatelskim. W latach 2007–2012 była koordynatorem projektów w Instytucie Społeczeństwa Obywatelskiego (lit. Pilietinės visuomenės institutas), a od 2012 roku jest jego dyrektorem. 

Litwa wchodzi obecnie w cykl wyborczy, kraj czekają wybory prezydenckie i do Parlamentu Europejskiego, ale wcześniej, 3 marca, Litwini zagłosują w wyborach samorządowych. Czy te akurat wybory są ważne dla zwykłego obywatela?

Są ważne, ale nie dla wszystkich. Frekwencja zazwyczaj jest niższa niż 50 proc., co oznacza, że ponad połowa społeczeństwa nie jest zainteresowana tym, by udać się do urn. To o czymś świadczy. Mieszkańcy kraju uważają te wybory za ważne, bo dotyczą bliskich im spraw, ale nie na tyle ważne, by samemu wziąć udział w głosowaniu. Zobaczymy zatem, ilu ludzi weźmie udział w tegorocznych wyborach, ale nie spodziewam się, żeby frekwencja była wyższa niż poprzednio.

Dlaczego pani tak uważa?

Nie ma żadnych czynników, które mogły wpłynąć na zwiększenie frekwencji. Mieliśmy w mediach różnego rodzaju kampanie mające na celu zachęcenie ludzi do udziału w wyborach, ale nie miały one raczej większego skutku. Czynnikiem, który może wpływać na zwiększenie frekwencji są bezpośrednie wybory merów, które zostały wprowadzone po raz pierwszy w 2015 roku. Ale nawet to nie pomogło w zwiększeniu uczestnictwa w głosowaniu. Trudno zatem spodziewać się, że frekwencja może przekroczyć 50 proc. Nie odnotowaliśmy żadnych czynników ani tendencji, które kazałyby nam myśleć inaczej.

Czy wprowadzenie bezpośrednich wyborów merów zmieniło w jakikolwiek sposób charakter kampanii wyborczej?

Jak najbardziej. Kampania wyborcza jest zupełnie inna, bo skoncentrowana jest na konkretnych osobach. Niemal wszystkie komitety partyjne biorące udział w wyborach wystawiają swoich kandydatów na merów, co oznacza, że kampania jest dużo bardziej spersonalizowana. Kandydaci na merów skupiają na sobie większość uwagi opinii publicznej. To oczywiście zależy od specyfiki poszczególnych list partyjnych czy komitetów obywatelskich. Ale niektóre z nich nie przejmują się nawet specjalnie promowaniem swoich kandydatów na radnych, a główny nacisk kładą na osobie potencjalnego mera.

A jak bezpośrednie wybory merów przełożyły się na efektywność działania samorządu?

Wcześniej mer, wybierany przez radę, wywodził się partii lub koalicji, która dominowała w radzie. Władza wykonawcza i ustawodawcza w samorządzie znajdowała…

🔒Czytasz tylko 25% artykułu. Pozostałe 75% treści i zdjęcia są ukryte.
🔒

Treść dostępna dla prenumeratorów

Dołącz do naszej społeczności. Dzięki Twojej prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.

Pakiety jednorazowe i cykliczne. Płacisz tylko za to co czytasz!
Dostęp jednorazowy 5 zł
Pakiet miesięczny 10 zł miesięcznie
Wybierz Szczegółowe porównanie
Twoja organizacja potrzebuje jednego lub wielu dostępów?
1 dostęp 200 zł
5 dostępów 675 zł
10 dostępów 1200 zł
Poznaj ofertę dla firm i instytucji Szczegółowe porównanie

Podobał Ci się ten artykuł? Przekaż napiwek!

Wybierz i przekaż wybraną liczbę Monet autorowi i redaktorom.

Wspierać możesz wielokrotnie!

Przekazany napiwek dzielony jest między osoby zaangażowane w powstanie tekstu, tj. autora (lub autorów) i współtwórców, po połowie.

Dodaj Przegląd Bałtycki jako preferowane źródło w Google

Nasze treści będą częściej wyświetlać się w Twoich wynikach Google

Strona głównaPolitykaIeva Petronytė: Litwini nie widzą w samorządzie instytucji, która ich reprezentuje
Prenumeruj, aby utworzyć konto. Masz konto? Zaloguj się, aby skomentować.
Subskrybuj
Powiadom o
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów