Igor Watolin, w łotewskiej wersji nazwiska Igors Vatoļins, urodził się w Rydze w 1963 roku. Ukończył 40. Średnią Szkołę Ryską. Studiował anglistykę w Łotewskim Uniwersytecie Państwowym im. Pēterisa Stučki, a także historię. Pracował jako nauczyciel historii w szkołach rosyjskojęzycznych w Rydze. Od 2000 roku zatrudniony jako korespondent gazety "Czas", później współpracował z "Wiestami siegodnia", a także "Subbota" i "Tielegraf". W latach 2003-2004 brał udział w protestach przeciwko reformie szkolnej wprowadzonej przez ministra Kārlisa Šadurskisa, polegającej na przekształceniu szkół rosyjskich w szkoły, w których 60% przedmiotów wykłada się po łotewsku. Współpracował wówczas z Tatianą Żdanok, późniejszą eurodeputowaną. Od 2006 członek zarządu Rosyjskiej Wspólnoty na Łotwie. W 2014 roku założyciel Inicjatywy Europejskich Rosjan (EuroRussians). Członek władz Łotewskiego Związku Dziennikarzy. Stale obecny w mediach łotewskich i rosyjskich na Łotwie. Obecnie kandyduje na radnego Rygi z listy prawicowego Łotewskiego Zjednoczenia Regionów oraz partii "Dla rozwoju Łotwy". Tomasz Otocki: Pierwsze pytanie, fundamentalne: Pańskie imię i nazwisko to Igor Watolin czy Igors Vatoļins? Igor Watolin: Jestem obywatelem Republiki Łotewskiej. W moim paszporcie widnieje imię i nazwisko "Igors Vatoļins". Na dalszych stronach jest łacińska wersja "Igor Vatolin". Myślę, że powinna być jeszcze możliwość zapisu w trzeciej wersji, to znaczy cyrylicą. Wielu ludzi ma swoje rodziny czy interesy w Rosji, więc pewnie by to pomogło. Swoją drogą uważam, że zapis nazwiska w paszporcie powinien służyć ludziom, a nie biurokratom. Czy nie złości się Pan z powodu łotyszyzacji Pańskiego nazwiska? Myślę, że to jest chora inicjatywa Rusłana Pankratowa (polityka Socjaldemokratycznej Partii "Zgoda", radnego Rygi, lidera organizacji "Atgūsim savus vārdus/Odzyskajmy swoje imiona", który bez powodzenia sądził się w Strasburgu o prawidłową, rosyjską, bez końcówki "s", pisownię swojego nazwiska – przyp. redakcja), by nazwiska zapisywać nie po łotewsku, a w wersji rosyjskiej. To jest próba zrobienia politycznej aktywności z niczego. Pomysł, by regulować zasady języka łotewskiego według widzimisię działaczy jest absurdalny. Z drugiej strony, sądzę, że Pankratow powinien wykorzystać swoją energię, by możliwy był także zapis nazwiska cyrylicą na dalszych stronach paszportu. To jest znacznie ważniejsze. Ale czuć się obrażonym, że twoje nazwisko jest transkrybowane na łotewski, na język państwowy kraju, w którym mieszkasz... Nie widzę tu sensu. Wspomniał Pan język państwowy. Pan jest przeciwny rosyjskiemu jako drugiemu językowi urzędowemu? W tym kraju, i to jest fakt obiektywny, mamy trzy języki w aktywnym użyciu: łotewski, rosyjski i angielski. Pytanie jest, w jaki sposób te języki muszą być regulowane przez prawo. Myślę, że każdy z tych trzech języków powinien mieć jakiś status.…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

