Jest źle, ale będzie jeszcze gorzej. Recenzja książki „Chochma” Svensa Kuzminsa

Czy mieliście kiedyś wrażenie, że wy to niezupełnie wy, a ktoś zupełnie inny? Takie uczucie towarzyszy Marksowi Formansowi, narratorowi opowiadania otwierającego "Chochmę" Svensa Kuzminsa. Wcale niebezpodstawnie. Bo w tytułowej Chochmie nikt i nic nie jest tym, kim i czym z pozoru się wydaje. Czy "Chochma" to mądrość ukryta w żarcie, a może żart udający mądrość?

|
|

Do przełomowej myśli, która naznaczy dalsze życie Marksa Formansa, prowadzi go ciąg zdarzeń wywołanych pojawieniem się w Chochmie – tytułowym miasteczku-kurorcie, położonym gdzieś na łotewskim wybrzeżu – znanego także w Polsce sosu słodko-kwaśnego Wujaszka Bena. Przeczucia Marksa nie są wcale nieuzasadnione, o czym będziemy się stopniowo przekonywać, wędrując przez Chochmę i nie tylko, bo w czasie lektury zajrzymy i do Rygi, a nawet do dalekiej Irlandii, odbędziemy podróż w czasie, cofając się do lat dziewięćdziesiątych i wybiegając w odległą przyszłość, skosztujemy środka uśmierzającego skutki upojenia alkoholowego, przyrządzonego przez genialnego doktora Leviego i skorzystamy z atrakcji, jakie niesie ze sobą usługa lifeswappingu (gdy dwie nieznajome osoby na pewien czas zamieniają się rolami). Trudno jest pisać o Chochmie (jak i Chochmie), bo…

🔒Czytasz tylko 19% artykułu. Pozostałe 81% treści jest ukryte.
🔒

Treść dostępna dla prenumeratorów

Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

Zmieniamy się dla Ciebie. By korzystać z nowości prenumeruj nas. Czytaj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Kod promocyjny: PB2026
20% zniżki za zawsze!
Pakiety jednorazowe i cykliczne. Płacisz tylko za to co czytasz!
Pakiet jednorazowy 5 zł
Pakiet cykliczny 7 zł miesięcznie
Wybierz Szczegółowe porównanie
Twoja organizacja potrzebuje jednego lub wielu dostępów?
1 dostęp 200 zł
5 dostępów 675 zł
10 dostępów 1200 zł
Wybierz Szczegółowe porównanie