Julie Wolfthorn i Lotte Jacobi. Artystki z miasta Thorn

Obie były jednymi z najbardziej rozpoznawalnych portrecistek swego czasu: pierwsza malowała m.in. Dagny Juel i Marlenę Dietrich, druga jest autorką serii najbardziej rozpoznawalnych i bezpretensjonalnych zdjęć Alberta Einsteina, a także: Eleonory Roosvelt, pierwszego prezydenta Izraela Chaima Weizmanna, Marca Chagalla, poety Roberta Frosta a nawet nestora fotografii Alfreda Steglitza. Łączyły je korzenie: obie urodziły się w żydowskich rodzinach w Toruniu (wówczas Thorn), przyszłość pozwoliła tylko jednej z nich opuścić bezpiecznie hitlerowskie Niemcy... O nich jest ten szkic.

|
|

Pierwsza znała Przybyszewskiego, Strindberga, Schleicha, w berlińskim atelier ojca drugiej wykonano (najpewniej w 1912 roku) jedno z pierwszych rozpoznawalnych zdjęć Franza Kafki (przy tworzeniu którego artystka mogła z dużym prawdopodobieństwem asystować). Pierwszą zaliczano czasem do tzw. straconego pokolenia (Verlorene Generation), któremu poświęcony był pośrednio inny artykuł w Przeglądzie Bałtyckim. Druga rozwinęła skrzydła poza Europą, stając się jedną z twarzy nowoczesnej, otwartej Ameryki. Nie wiadomo, czy kiedykolwiek się spotkały, choć wykluczyć tego nie można, przez kilka dobrych lat oddychały przecież tym samym, awangardowym powietrzem Wielkiego Berlina, a i chadzały podobnymi ścieżkami. Obie znały i uwieczniły noblistę z 1912 roku, Gerharda Hauptmanna, bywały w kulturotwórczym domu Muthesiusów (pierwsza namalowała Renatę, druga uwieczniła obiektywem jej brata Eckarta), obie zafascynowane były jedną z najbardziej niezależnych artystek swoich czasów, Käthe Kollwitz.

Przeczytaj także:  Julie Wolfthorn i Lotte Jacobi. Artystki z miasta Thorn
Julia Julia Wolfthorn, 1906 r. Zdj. Philipp Kester / WIkimedia Commons / CC BY-SA 4.0. 19 maja 1899 roku w pawilonie zbudowanym w samym sercu Berlina Zachodniego, pod adresem Kantstrasse 12, na parceli modnej sceny muzycznej Theater des Westens, otwarto inauguracyjną wystawę Berlińskiej Secesji, stowarzyszenia artystów, przeciwstawiających się akademizmowi w sztuce oraz prymatowi wielkich publicznych galerii i muzeów. Jej twórcy deklarowali chęć ukazania najświeższych tendencji niemieckiego malarstwa, grafiki i rzeźby. Ekspozycję promował plakat zaprojektowany przez Ludwiga von Hoffmanna, prezentujący roznegliżowaną krwistowłosą heroinę o cokolwiek pełnych kształtach, stojącą przed rozkwitającym drzewem. Wystawę otwierano o 9 rano, bilet kosztował jedną markę, w niedzielę pół marki, a przyciągnęła tłumy zwiedzających. Pokazano na niej zarówno artystów skłaniających się ku symbolizmowi (Max Klinger, Franz von Stuck, Ferdinand Hodler, wspomniany wyżej Hoffmann, Arnold Böcklin, Franz Stassen), mistrzów realizmu (przede wszystkim Wilhelma Leibla), jak i późnych impresjonistów, takich jak Max Liebermann, jeden z założycieli stowarzyszenia. W kolejnych latach, zwłaszcza po 1905 roku, Berlińska Secesja przyczyniła się wydatnie do promocji ekspresjonizmu, uważanego za jedno z największych objawień młodej niemieckiej sztuki, mogącego konkurować z postępowymi trendami, docierającymi wówczas przede wszystkim z Paryża. Nie licząc berlińczyków, na wystawie 1899 roku większość artystów pochodziła z Monachium (Adolf von Hildebrand, Robert Breyer, Hugo von Habermann, Fritz von Uhde), sporo było drezdeńczyków (choćby skandalista Sascha Schneider), „północ” reprezentowali urodzeni w Szczecinie Oskar Kruse-Lietzenburg i Franz Rhein, Heinrich Walther-Linde z Lubeki oraz członkowie kolonii artystycznej z Worpswede koło Bremy (Hans am Ede, Otto Modersohn, Fritz Mackensen, Fritz Overbeck). Ani Berlińska Secesja ani jej wystawy nie tworzyły jednolitego artystycznie programu, obok zdecydowanie nie najświeższego symbolizmu pokazano zatem ekstatycznego Lovisa Corintha, tajemniczy, pod…

🔒Czytasz tylko 16% artykułu. Pozostałe 84% treści jest ukryte.
🔒

Treść dostępna dla prenumeratorów

Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

Zmieniamy się dla Ciebie. By korzystać z nowości prenumeruj nas. Czytaj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Kod promocyjny: PB2026
20% zniżki za zawsze!
Pakiety jednorazowe i cykliczne. Płacisz tylko za to co czytasz!
Dostęp jednorazowy 5 zł
Pakiet miesięczny 10 zł miesięcznie
Wybierz Szczegółowe porównanie
Twoja organizacja potrzebuje jednego lub wielu dostępów?
1 dostęp 200 zł
5 dostępów 675 zł
10 dostępów 1200 zł
Wybierz Szczegółowe porównanie

Dodaj Przegląd Bałtycki jako preferowane źródło w Google

Nasze treści będą częściej wyświetlać się w Twoich wynikach Google

Prenumeruj, aby utworzyć konto. Masz konto? Zaloguj się, aby skomentować.