Jurgita Verbickienė urodziła się w 1974 roku. Ukończyła studia licencjackie i magisterskie na Wydziale Historii Uniwersytetu Wileńskiego. W 2004 roku obroniła pracę doktorską na macierzystej uczelni pod tytułem „Żydzi w społeczeństwie Wielkiego Księstwa Litewskiego: aspekty współistnienia” pod kierunkiem profesora Stanislovasa Lazutki (wydaną pięć lat później jako książka). Pracowała jako lektorka w Centrum Studiów Wspólnot Kulturowych, następnie zaś w Katedrze Historii Kultury Teorii Historycznej Uniwersytetu Wileńskiego. Od 2010 roku była zatrudniona jako docent, zaś od 2019 roku jest profesorem Uniwersytetu Wileńskiego. Naukowo zajmuje się badaniem niechrześcijańskich wspólnot Wielkiego Księstwa Litewskiego, socjoekonomiczną historią wspólnoty żydowskiej, mitami antyżydowskimi, relacjami między Żydami i Litwinami w przedwojennej Litwie, badaniem multikulturalizmu i różnorodności kulturowej.
Tomasz Otocki, Przegląd Bałtycki: Chciałbym, żebyśmy porozmawiali o trzechsetnej rocznicy urodzin Gaona Wileńskiego, która stała się pretekstem do świętowania na Litwie roku Gaona Wileńskiego. Nie była to jednak inicjatywa wspólnoty żydowskiej, a inicjatywa państwa litewskiego.
Jurgita Verbickienė: Częściowo była to rzeczywiście inicjatywa rządowa, ale społeczność żydowska także odegrała swoją rolę. Warto podkreślić, że rok Gaona Wileńskiego obchodzimy już po raz drugi w niepodległej Litwie: w 1997 roku obchodziliśmy jego „jorcajt”, a więc dwusetną rocznicę śmierci. Z tego okresu pochodzi pomnik Gaona na starówce wileńskiej. Wtedy jednak wiedza na temat jego postaci była na Litwie bardzo słaba, także wśród wspólnoty żydowskiej. Znaliśmy zaledwie parę legend na jego temat.
Wszystko wzięło się z tego, że nić pamięci o historii wileńskich Żydów została przerwana przez Holocaust i okres władzy sowieckiej. Amnezja narzucona społeczeństwu po 1945 roku nie dotyczyła zresztą tylko Zagłady, ale w ogóle całej historii Litwaków. Żydzi w tym systemie mieli stać się „ludźmi radzieckimi” i nie pamiętać ani o swojej religii, ani bogatej historii. Wtedy także wspólnota straciła język jidysz, podobnie jak wiedzę o koszerności. Zabawne, ale rodzice mówili dzieciom: „nie jedzcie mięsa i mleka”, ale tłumaczyli to w ten sposób: „wtedy będziecie zdrowi”. A więc żadnego kontekstu religijnego. Podobnie z jidysz – on zachował się w starszym pokoleniu i rodzice rozmawiali między sobą, także, żeby dzieci nie rozumiały. Więc nie przekazywano tego języka dalej.
Tak więc w takim stanie wspólnota żydowska wkroczyła w lata dziewięćdziesiąte i naprawdę niewiele wiedziała o Gaonie. W przypadku Litwinów natomiast ta wiedza była zerowa. Możemy mówić jedynie o jakiejś części inteligencji, dla której Gaon był ważny. Gdy w 1997 roku organizowano wielką, międzynarodową konferencję o tym uczonym, to przyjechali naukowcy z USA, z Izraela, z Europy, natomiast znamienne, że było na niej zaledwie parę Litwinów. Nie mówili…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki Twojej prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.

