Juris Pūce urodził się w 1980 r. w Rydze. Kształcił się w dziedzinie zarządzania na Uniwersytecie Łotewskim, uzyskał także stopień magistra prawa. W 2007 r. został wykładowcą zarządzania strategicznego na Uniwersytecie Łotewskim, w latach 2006-2010 sprawował funkcję członka władz Ryskiej Wyższej Szkoły Prawniczej. Doradzał wiceministrowi oświaty i nauki. W latach 2010–2013 sprawował funkcję sekretarza stanu w Ministerstwie Gospodarki. Był także wiceprzewodniczącym rady spółki „Latvijas Mobilais telefons” („Łotewski Telefon Komórkowy”). W 2013 r. przystąpił do liberalnej partii „Dla Rozwoju Łotwy”, zostając jej przewodniczącym. W 2016 r. ponownie wybrany na tę funkcję. W 2017 r. uzyskał mandat radnego Rygi. Został liderem frakcji partii „Dla Rozwoju Łotwy”. W wyborach do Sejmu w 2018 r. liberałowie łotewscy startują w koalicji z socjalliberałami z „Ruchu Za!” oraz partią „Izaugsme”. W sondażu z maja 2018 r. na koalicję chce głosować 3,0% wyborców, co oznacza, że mają szansę wejść do Sejmu XIII kadencji.
Tomasz Otocki, Przegląd Bałtycki: W zeszłym roku w imieniu swojego ugrupowania „Dla Rozwoju Łotwy” wezwał Pan małe, centroprawicowe, proeuropejskie partie, by zwarły swoje szeregi w celu wspólnego startu w wyborach. Mowa była zarówno o Pańskim ugrupowaniu, ale także socjalliberalnej inicjatywie „Kustība Par!”, Jedności, Nowej Partii Konserwatywnej czy Łotewskim Zjednoczeniu Regionów. Ten pomysł nie wypalił. Dlaczego?
Juris Pūce: Mieliśmy rozmowy z partiami, o których Pan wspomniał. Niestety część z nich miało swoją agendę. Zdecydowały się, by startować na własną rękę. Część środowisk politycznych, takich jak np. Nowa Partia Konserwatywna, jest przekonana, że ma szansę nie tylko wejść do Sejmu, ale także odnieść całkiem spory sukces. Oni zresztą ostatnio zmienili swoją agendę z proeuropejskiej i demokratycznej na bardziej konserwatywną. Konkurują w tym segmencie elektoratu z tradycyjną partią Zjednoczenie Narodowe VL!-TB/LNNK. Ten ideologiczny background mógł być problemem w naszej współpracy, ale my nie mówiliśmy nie, chcieliśmy ich widzieć w szerszym aliansie. Spędziliśmy sporo na negocjacjach z Jednością i Łotewskim Zjednoczeniem Regionów, ale obie partie za warunek wejścia do sojuszu uważały chyba to, że będą nim kierować. A my nie chcieliśmy mieć w tej koalicji „starszego” i „młodszego brata”. Wiem, że ze strony elektoratu umiarkowanie prawicowego, proeuropejskiego jest oczekiwanie współpracy, ale w tych wyborach już jej nie będzie.
W majowym sondażu mamy taką sytuację, że do Sejmu na pewno wchodzą Związek Zielonych i Rolników, Socjaldemokratyczna Partia „Zgoda” oraz narodowcy. Trzy kolejne partie, takie jak Jedność, Nowa Partia Konserwatywna i wasze zjednoczenie „Dla Rozwoju Łotwy” i „Ruch Za!” są na granicy progu wyborczego, ale chyba wejdą. Łotewskie Zjednoczenie Regionów…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki Twojej prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.

