„Sytuacja na Litwie jest poważna. Toczy się naprawdę wielka walka. Siły reprezentujące mniejszość Litwy próbują przeobrazić życie nas wszystkich w sposób korzystny dla siebie, ale nie dla Litwy” – wpis takiej treści zamieścił pod koniec lutego na swoim profilu na Facebooku ks. Algirdas Toliatas. To młody, 42-letni katolicki kapłan, znany na Litwie jako autor popularnych książek o duchowości, częsty gość programów telewizyjnych i rozmówca portali internetowych, na co dzień posługujący jako kapelan litewskiej policji. Jego profil na Facebooku śledzi prawie 38 tysięcy użytkowników. Od kilku lat rokrocznie trafia do czołówki rankingu „Najbardziej wpływowych” Litwinów portalu DELFI.lt.
O jakiej walce mowa? Toliatas zachęcił do podpisania dwóch petycji dołączonych do wpisu: przeciwko ratyfikacji konwencji stambulskiej oraz przeciwko legalizacji związków partnerskich. We wpisie cytował list, jaki otrzymał od Liny Šulcienė, teolożki z Uniwersytetu Witolda Wielkiego i inicjatorki akcji modlitewnej „Za rodzinę”. „Musimy przekonać wątpiących posłów” – dodawał od siebie Toliatas. Gdyby pod petycjami udało się zebrać 300 tysięcy podpisów, byłaby to jego zdaniem „ogromna siła i bardzo mocny argument”. Nie tylko dla posłów, ale także dla prezydenta Gitanasa Nausėdy. Dla tego ostatniego – zachęta do zawetowania ustawy o związkach partnerskich i ratyfikacji konwencji stambulskiej.
Wpis zebrał sporo pozytywnych reakcji. Ale nie wszystkim się spodobał. Z ostrą krytyką wystąpili litewscy celebryci. Portale cytowały wypowiedzi aktora Aistisa Mickevičiusa, instagramerki Agnė Kulitaitė i piosenkarki Jazzu. Ta ostatnia powoływała się na papieża Franciszka, który wyrażał swoje wsparcie dla osób LGBT. „Co za wstyd, jaki wstyd, że księża dzielą się takimi bredniami” – pisała Jazzu w mediach społecznościowych. W ostrą polemikę z Toliatasem (w prywatnych wiadomościach, które duchowny później upublicznił) wdała się bezpartyjna europarlamentarzystka Aušra Maldeikienė. Pod adresem księdza popłynęły oskarżenia o brak szacunku dla osób LGBT i ingerowanie przez Kościół w politykę.
Kilka dni później w obronie Toliatasa stanął prezydent Nausėda. Ksiądz padł ofiarą, jak określił to prezydent, „publicznej inkwizycji”. Tworzą ją zdaniem Nausėdy ludzie, „którzy wyobrażają sobie, że mogą mieszać z błotem inaczej myślących, robić to w bezapelacyjny, a czasem po prostu obrzydliwy sposób i uważać się za bezkarnych” – wyjaśniał prezydent dziennikarzom. „Staję po stronie Toliatasa” – zadeklarował Nausėda. Poglądy księdza to jego zdaniem osobna kwestia, o której można dyskutować. „Róbmy to jednak z szacunkiem do siebie nawzajem” – dodał Nausėda, apelując o zerwanie z „kulturą wyszydzania”.
Toliatas, już po tym, gdy spadła na niego fala krytyki, przekonywał, że nie miał zamiaru namawiać do konkretnych rozwiązań politycznych, ale zachęcić do dyskusji i „zgłębienia tematu”. Dlatego…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki Twojej prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.

