„Kresy” jako pojęcie oraz potoczne określenie wschodnich terenów II Rzeczypospolitej zostało wykreowane z perspektywy polski centralnej. Termin niesie ze sobą dodatkowe znaczenie dla tego obszaru jako krańca polskości, miejsca, gdzie kończy się polski obszar etniczny i zaczyna się „wschód”. „Kresy” są więc konstruktem w dużej mierze kojarzonym z polskością, dziś raczej negatywnie odbieranym wśród wschodnich sąsiadów Rzeczypospolitej. Od tej myśli rozpoczynamy lekturę książki Życie na Kresach. Województwa wschodnie II Rzeczypospolitej (1919–1939). Nieoczywiste „Kresy” Książka Wojciecha Śleszyńskiego ma formę albumu opowiadającego o przeszłości niż rozprawy historycznej. Każdy z ośmiu rozdziałów jest bogato ilustrowany. Przeczytamy i zobaczymy w nich o życiu codziennym, gospodarce, kulturze czy życiu religijnym wschodnich województw II Rzeczypospolitej. Najważniejsze tematy nie są omawiane jednie z perspektywy polskich „Kresów”. W narracji swoje miejsce (bardzo często wprost proporcjonalne do liczebności danej grupy) znalazły także inne narody i grupy etniczne zamieszkującym omawiany region. „Mniejszości” w książce-albumie nie tylko znalazły swoje miejsce w rozdziale poświęconej polityce mniejszościowej polskiego rządu, ale także niemal we wszystkich pozostałych rozdziałach. Dlaczego piszę „mniejszości” w cudzysłowie? Czytając Życie na Kresach zauważymy, że w wielu przypadkach grupy te były mniejszościami z perspektywy całego państwa. Lokalnie, w opisywanych województwach, grupy te często stanowiły większość mieszkańców. Sporo miejsca w Życiu na Kresach zostało poświęcone Ukraińcom zamieszkującym województwa południowo-wschodnie. Autor sporo uwagi poświęca na sprawy mniejszości białoruskiej, co ważne, akcentując wyraźnie losy Poleszuków. Ci zazwyczaj trafiają w różnych opowieściach o „Kresach” do jednego worka wraz z Białorusinami. Pozostałe grupy ze względu na swoją liczebność lub mniejsze znaczenie polityczne są tylko bardzo ogólnie wspomniane. Wyjątkiem są tu Litwini oraz Żydzi. Ta pierwsza grupa, choć była niewielka liczebnie, miała dość duże znaczenie polityczne. Polscy Litwini i ich organizacje społeczne stały się zakładnikiem relacji politycznych między Kownem a Warszawą. Znaczenie w polityce wewnętrznej miała również mniejszość żydowska. Dla środowisk narodowo-demokratycznych akcja bojkotowania ludności żydowskiej stała się jednym z ważnych elementów prowadzonej polityki. W rozdziałach poświęconych Żydom i Litwinom znajdziemy sporo nieoczywistych faktów. Autor czasem nawet stara się wejść w polemikę ze stereotypami czy mitami dotyczącymi ludności litewskiej czy żydowskiej w II RP. Życie Litwinów w II RP w rozprawach o „Kresach” często jest pomijane. W Życiu na Kresach przeczytamy (co dla niektórych mniej zorientowanych może być zaskakujące), że Litwini byli całkiem dobrze zorganizowaną grupą, posiadającą swoje liczne komitety, nawet z potencjałem na działalność polityczną. Pomimo tego, jak wskazuje autor, energia polityczna polskich Litwinów była skupiona do wewnątrz. Jej celem była działalność kulturalna i społeczna, co…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

