Krišjānis Kariņš - nowy premier Łotwy. Zdj. Ieva Ābele / Saeima. Urodzony w 1964 r. w Wilmington w stanie Delaware Krišjānis Kariņš to już trzeci po Valdisie Dombrovskisie i Laimdocie Straujumie premier wywodzący się z „Jedności”. Jednak nie wznośmy kieliszków szampana zbyt wcześnie – „partia po przejściach” nie dyktuje już dziś warunków tak jak w latach 2009-2016. Dzisiaj to jedno z pięciu stronnictw, które złożyły się na nową koalicję i będzie musiało ustępować silniejszym partnerom („Nowa Jedność” ma przecież dwa razy mniej posłów niż konserwatyści i populiści, wchodzący w skład koalicji). Od politycznych umiejętności Kariņša będzie zależeć, czy tę z trudem wydzierganą koalicję uda się przedstawić jako sukces. A wykształcenie szef rządu ma dobre – uzyskał stopień Ph.D. z dziedziny lingwistyki na Uniwersytecie Pensylwanii. W polityce łotewskiej działa już od 2001 r., gdy przystąpił do liberalnej Nowej Ery. Od 2010 r. jest działaczem centroprawicowej „Jedności”, która wyłoniła się z trzech partii na skutek konsolidacji łotewskiej sceny politycznej. Rok wcześniej Kariņš został posłem do Parlamentu Europejskiego, którym pozostawał jeszcze przed tygodniem. – On jest gospodarczym ordoliberałem, w sprawach społecznych zaś konserwatystą – mówi o Kariņšu jego partyjny kolega Veiko Spolītis, były wiceminister obrony i poseł na Sejm.
Przyziemny, spokojny, pracowity Jānis Bordāns: co ugra w koalicji jego partia? Zdj. Ieva Ābele / Saeima. Nowy premier uważany jest za osobę spokojną, opanowaną, nie lubującą się w intrygach i dotrzymującą słowa. W porównaniu z politycznymi „kogucikami” takimi jak lider Nowej Partii Konserwatywnej Jānis Bordāns, kandydat populistów z partii „Do kogo należy państwo?” adwokat Aldis Gobzems czy euroliberał Artis Pabriks (wszyscy trzej byli już po wyborach w 2018 r. kandydatami na premierów, ich misje nie powiodły się), może się wydawać człowiekiem, który ma największe szanse na „posklejanie” dość eklektycznej koalicji złożonej z partii, których programy często wzajemnie się wykluczają. Bo z jednej strony to liberałowie i umiarkowani prawicowcy, którzy popierają głębszą integrację europejską, pakt migracyjny, konwencję stambulską czy związki partnerskie, z drugiej strony narodowcy, dla których priorytetem jest walka z ryską dumą, demografia, a także polowanie na Rosjan, z trzeciej zaś strony dwie nowe, populistyczne partie, które wciąż muszą się odpowiednio wyprofilować przed własnymi wyborcami (główny postulaty Artussa Kaimiņša to zniesienie rady koalicyjnej, usprawnienie sądownictwa, likwidacja obowiązkowego komponentu zakupów energii, a także obniżenie cen leków). *** – Najbardziej charakterystyczną cechą Kariņša jest…Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

