Łotewskie zaduszki. O cmentarzach i mozaice wyznań

Kraina tysięcy jezior i – chciałoby się napisać – tysięcy cmentarzy. Nekropole wpisane są w krajobraz Łotwy. Niemal każda, nawet najmniejsza miejscowość ma swój cmentarz, a często jest ich kilka. Przyczyna wydaje się prosta: Łotwa to kraina wielu narodów, języków i religii. Dlatego niemal od razu przychodzi na myśl biblijna wieża Babel.

|
|

Obszar 64 573 km² zamieszkuje niespełna 2 miliony mieszkańców. Są wśród nich Łotysze, Rosjanie, Białorusini, Polacy i Ukraińcy. Do tego przedstawiciele narodów dawnego Związku Radzieckiego, w tym muzułmanie. Na ulicach Rygi dominuje język łotewski, ale już w Dyneburgu (łot. Daugavpils) częściej słychać rosyjski. A w Piedrui – niewielkiej miejscowości w południowo-wschodnim zakątku Łotwy – usłyszymy na ulicy język białoruski.

Wschodnia część kraju, zwana Łatgalią, zawiera w sobie dawne Inflanty Polskie. Do 1772 roku ziemie te stanowiły część Rzeczypospolitej – województwo inflanckie ze stolicą w Dyneburgu. Pomimo rozbiorów, w Łatgalii pozostała spora grupa Polaków. Nie jest to Polonia – jak błędnie i często mówi się w mediach – a mieszkańcy są zakorzenieni na tej ziemi od czasów Stefana Batorego. O Polonii należy mówić w przypadku emigrantów, natomiast większość Polaków na Łotwie to potomkowie poddanych dawnej Rzeczypospolitej. Rozbiory zmieniły mapę polityczną i ludzie ci zostali po prostu na swojej ziemi ojczystej. W perspektywie całej Łotwy Polacy stanowią nieco ponad 2% społeczeństwa, ale już w powiecie dyneburskim około 7% mieszkańców zadeklarowało narodowość polską. Większość z nich jest rosyjskojęzyczna, a najważniejszym symbolem tożsamości jest nie język, lecz przywiązanie do Kościoła katolickiego.

Oaza zieleni

Łotewskie cmentarze są oazą zieleni. Widać to na przykładzie poszczególnych grobów, które porastają kwiaty, otaczają żywopłoty, a wolną przestrzeń zajmują trawa i ozdobne rośliny. Zdarza się często, że z powodu lenistwa albo swoiście pojmowanej estetyki otoczenie nagrobka pokrywa sztuczna trawa made in China. W Łatgalii powszechne są kwatery rodzinne – zwyczaj prawdopodobnie pochodzenia rosyjskiego – które liczą kilka, do nawet kilkunastu grobów. Otacza je niewysoki płot, murek, granica z kamieni lub żywopłot. Ogrodzenie to nazywane jest także przez Łotyszy i Polaków z rosyjska „ogradką”.

W większych miastach zmarłych coraz częściej grzebie się na cmentarzach komunalnych, ale nekropole wyznaniowe nie odeszły w przeszłość. Zdarza się więc, że w małej miejscowości natrafimy na cmentarze katolicki, staroobrzędowy, prawosławny. W tamtejszy krajobraz wpisane są również liczne cmentarze wojenne z I i II wojny światowej.

Poza Rygą i kilkoma większymi miastami Kurlandii nie spotyka się zupełnie grobów piętrowych i z murowaną komorą grobową. Mieszkańcy, których pytałem, mówią zgodnie, że zmarli nie powinni leżeć jeden na drugim, lecz obok siebie. I obowiązkowo muszą spocząć w ziemi.

- Małe miejscowości na Łotwie wyludniły się – opowiada ks. Marian Dalecki, proboszcz w Piedrui. – Młodzi wyjechali do dużych miast albo do Anglii czy Skandynawii. Pozostali starzykowie, którzy już za życia stawiają pomnik. Martwią się, czy jak odejdą z tego świata, ktoś się o nich zatroszczy. Pamiętam z dawnych lat, że niektórzy włościanie już za życia zamawiali trumnę, która stała gdzieś w spichlerzu albo na strychu. Jako młody kapłan zaszedłem raz do jednego domu, a gospodarz w trumnie trzymał jabłka i inne owoce, którymi mnie poczęstował.

Należy zwrócić uwagę na inskrypcje nagrobkowe. Wbrew pozorom język nie zawsze wskazuje narodowość zmarłego. Często zdarzało się i zdarza, że łączy się on z wyznaniem. Tym należy tłumaczyć polskojęzyczne inskrypcje na nagrobkach Rosjan. Miały one podkreślić przynależność zmarłego do Kościoła katolickiego, a nie narodowość. Polacy z małżeństw mieszanych, którzy spoczęli na cmentarzu prawosławnym lub staroobrzędowym otrzymują na pomnikach inskrypcje w języku rosyjskim. Pewniejszym wyróżnikiem tożsamości narodowej czy religijnej będzie wygrawerowany krzyż: łaciński, sześcio- lub ośmiokończasty, a czasami półksiężyc lub gwiazda Dawida. Jeszcze do niedawna cmentarze katolickie nazywano cmentarzami „polskimi”.

Irena Poniatowska z Grzywy, przedmieścia Dyneburga, podkreśla związek między pochodzeniem a miejscem pochówku.

- Tak już u nas jest, w jakiej wierze kto się urodził, w takiej powinien zostać pogrzebany. Nawet jak był bezbożnikiem to rodzina poprosi [o odprowadzenie zwłok na cmentarz – przyp. autora] duchownego. Jak rodzina katolicka – księdza, jak prawosławna – batiuszkę, a jak luterańska – pastora.

Chodzenie po grobach

🔒Czytasz tylko 52% artykułu. Pozostałe 48% treści i zdjęcia są ukryte.
🔒

Treść dostępna dla prenumeratorów

Dołącz do naszej społeczności. Dzięki Twojej prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.

Pakiety jednorazowe i cykliczne. Płacisz tylko za to co czytasz!
Dostęp jednorazowy 5 zł
Pakiet miesięczny 10 zł miesięcznie
Wybierz Szczegółowe porównanie
Twoja organizacja potrzebuje jednego lub wielu dostępów?
1 dostęp 200 zł
5 dostępów 675 zł
10 dostępów 1200 zł
Poznaj ofertę dla firm i instytucji Szczegółowe porównanie

Podobał Ci się ten artykuł? Przekaż napiwek!

Wybierz i przekaż wybraną liczbę Monet autorowi i redaktorom.

Wspierać możesz wielokrotnie!

Przekazany napiwek dzielony jest między osoby zaangażowane w powstanie tekstu, tj. autora (lub autorów) i współtwórców, po połowie.

Dodaj Przegląd Bałtycki jako preferowane źródło w Google

Nasze treści będą częściej wyświetlać się w Twoich wynikach Google

Strona głównaKulturaŁotewskie zaduszki. O cmentarzach i mozaice wyznań
Prenumeruj, aby utworzyć konto. Masz konto? Zaloguj się, aby skomentować.
Subskrybuj
Powiadom o
4 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów