Gdy prezydent Egils Levits wciąż miał zamiar kandydować, a poparcie dla niego zadeklarowały dwie frakcje parlamentarne: „Nowa Jedność” i narodowcy, zapewniając 39 głosów w Sejmie (od 2019 roku wybory prezydenckie, które na Łotwie nigdy nie miały charakteru powszechnego, odbywają się w systemie jawnym), „efektem świeżości” był architekt i przedsiębiorca Uldis Pīlēns, będący kandydatem „Zjednoczonej Listy” na premiera w wyborach z jesieni 2022 roku (zrezygnował wtedy z ubiegania się o mandat poselski). „Zjednoczona Lista”, a więc koalicja Łotewskiego Zjednoczenia Regionów obecnego przewodniczącego Sejmu Edvardsa Smiltēnsa (jakby nie patrzeć, drugiej osoby w państwie), Łotewskiej Partii Zielonych, wbrew nazwie, ugrupowania bardzo konserwatywnego, wykluczonego swego czasu z Europejskiej Partii Zielonych, a także regionalnej Partii Lipawskiej, sprawującej rządy w trzecim co do wielkości mieście Łotwy,…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!


