Lars-Erik Lundin Lars-Erik Lundin jest doktorem nauk politycznych i stosunków międzynarodowych. Od 2014 roku związany jest ze Sztokholmskim Międzynarodowym Instytutem Badań nad Pokojem (SIPRI). Specjalizuje się w polityce bezpieczeństwa, sprawach UE i OBWE. Wcześniej był ambasadorem Unii Europejskiej w organizacjach międzynarodowych w Wiedniu oraz zastępcą Dyrektora Politycznego Komisji Europejskiej. Pracował w Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Jak wydarzenia na Ukrainie wpłynęły na szwedzkie spojrzenie na bezpieczeństwo regionu Morza Bałtyckiego? Wywarły bardzo silny wpływ. W 2012 roku, kiedy zacząłem pisać moją książkę o bezpieczeństwie europejskim, zainteresowanie tym tematem było stosunkowo niewielkie. Nadal był to okres, kiedy ludzie skupieni byli na kryzysie finansowym. W Unii Europejskiej był problem z wielozadaniowością. Osoby pracujące na najwyższych szczeblach administracji są w stanie pracować nad jednym zagadnieniem w danym czasie. To co się wydarzyło w Gruzji w 2008 roku zostało niestety szybko zapomniane. Stany Zjednoczone zadeklarowały reset w stosunkach z Rosją, po tym jak Obama objął prezydenturę. Sprawiło to, że wielu ludzi uznało, że problem został rozwiązany, nie dostrzegano zagrożenia ze strony Rosji. Po tym jak skończyłem pracę jako ambasador UE w organizacjach międzynarodowych Wiedniu, mieliśmy szczyt OBWE w Astanie w 2010 roku. Wtedy wszystkie zobowiązania powzięte przez członków organizacji w ciągu wielu lat zostały potwierdzone. Kilka tygodni później Aleksandr Łukaszenka naruszył te zobowiązania. W 2013 roku rozpoczęły się protesty na Ukrainie. Musimy być szczerzy wobec historii, bardzo niewiele osób przewidywało wtedy co się wydarzy później. Tak jak bardzo niewiele osób wiedziało, co tak naprawdę działo się podczas Arabskiej Wiosny, która rozpoczęła się w 2011 roku i zamieniła się w „arabskie powstania”. Wydarzenia na Ukrainie były zimnym prysznicem dla Szwecji i innych krajów. W kolejnych latach przyszły nowe wyzwania – terroryzm w 2015 roku i migracje, których nie przewidywaliśmy wcześniej. Mamy dwa kierunki, skąd pochodzą problemy Europy, widzimy także Europę jako źródło problemu. Kombinacja tych dwóch problemów doprowadziło do ożywienia zagadnień, które wcześniej były niemal zapomniane. Na przykład szwedzka obronność była mocno skupiona na operacjach zagranicznych, armię poborową zastąpiła zawodowa, zmodernizowana i wyposażona w technologię potrzebną w misjach zagranicznych. Jak się to zmieniło w ostatnich latach? Zmniejszył się priorytet operacji zagranicznych. Również z dużo większą ostrożnością podchodzi się do kolejnych zobowiązań międzynarodowych. Następuje przeorientowanie armii na obronę własnego terytorium, zwłaszcza położonej na Bałtyku Gotlandii. Większa uwaga przywiązywana jest również do zagadnień wojny hybrydowej. Wydarzenia na Ukrainie i incydenty bezpieczeństwa w regionie Morza Bałtyckiego wywołały debatę dotycząca przystąpienia Szwecji do NATO. Jak…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

