Martin Klähn urodził się w 1959 roku w Crivitz. W 1978 roku został absolwentem szkoły murarskiej, następnie zaś studium budowlanego w Chociebużu, pracował w kombinacie budowlanym w Schwerinie. W 1987 roku odmówił służby w wojsku enerdowskim NVA, zaangażował się w działalność pacyfistyczną. Miał udział w ponownym powołaniu do życia gazety podziemnej „1. Mose, 2.25“ w Schwerinie. W 1989 roku znalazł się wśród założycieli Nowego Forum w Grünheide, jako jedyny schwerińczyk, organizował antykomunistyczne demonstracje w Schwerinie. Był inwigilowany przez Stasi. Obecnie jest współpracownikiem organizacji Politische Memoriale e.V., zajmującej się upamiętnieniem opozycji przeciwko reżimowi NRD. Tomasz Otocki, Przegląd Bałtycki: Mieszka Pan w Schwerinie, historycznej stolicy Meklemburgii. Jak czuje się Pan, jako dawny opozycjonista przeciwko reżimowi SED, gdy przechodzi Pan koło pomnika Lenina na blokowisku Dreesch w Schwerinie? Czy tablica wyjaśniająca, którą ustawiono obok pomnika, wystarcza Panu? Martin Klähn: Nigdy za wiele powtarzania, jak dobrze się stało, że stalinowska dyktatura, pod którą Lenin położył kamień węgielny, upadła! Dlatego każdego razu, gdy widzę pomnik, czuję się dobrze. Nie da się jednak zaprzeczyć, że Lenin powinien pozostać w muzeum historycznym. W żadnym wypadku nie powinien stać jako pomnik, bo nie ma żadnego powodu, by go czcić jako postać historyczną. W Polsce mamy teraz gorącą debatę o tak zwanej „dekomunizacji“ nazw ulic i placów. Dyskutuje się także o usunięciu pomników, które zostały zbudowane w latach 1944-1989 i wychwalają system komunistyczny albo Armię Czerwoną. W 2016 roku uchwalono nawet w polskim parlamencie ustawę, która przewiduje „dekomunizację“ przestrzeni publicznej – głosowały za nią wszystkie partie. Mógłby Pan opowiedzieć, jak wyglądała sytuacja w Meklemburgii-Pomorzu Przednim po przełomie w 1989 roku? Co się zmieniło, gdy mowa o nazwach ulic i pomnikach? Pomnik Lenina w Schwerinie. Zdj. Niteshift / Wikipedia / CC BY-SA 3.0. Wolałbym używać słowa „destalinizacja“, bo dyskusji o „dekomunizacji“ w Niemczech nie mamy. Zmiana nazw ulic i placów w Meklemburgii to sprawa każdego miasta, gminy lub powiatu. U nas w Schwerinie przy radzie miejskiej istniała komisja, która składała propozycje zmian, a rada je zatwierdzała. Zmieniono nazwy alei Lenina i ulicy Ernsta Thälmanna w Schwerinie, a także prawie wszystkie nazwy ulic upamiętniające polityków NRD. Parę raczej mało znanych nazwisk regionalnych polityków oszczędzono. Zostały ulice Karola Marksa i Fryderyka Engelsa. Przy tych dwóch postaciach mówi się, że nie ponoszą winy za stalinizm. Zostawiono także ulice Róży Luksemburg i Karla Liebknechta. Oni występowali przeciwko I wojnie światowej. Pozostawiono także ulice różnych twórców, takich jak Berthold Brecht (niemiecki…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

