Media mniejszościowe to kwestia bezpieczeństwa – rozmowa z Ainārsem Dimantsem

Media wymieniane są jako jedno z narzędzi wojny hybrydowej. Rosyjski atak na Ukrainę pokazał jak duże znaczenie ma informacja w fazie poprzedzającej wojnę, jak i w czasie wojny. Rosyjska propaganda została wycelowana nie tylko w Ukrainę, ale także w jej partnerów, w tym w kraje bałtyckie, które jednoznacznie opowiedziały się po stronie Ukrainy.

|
|

Ainārs Dimants Na pytania Przeglądu Bałtyckiego o media, przestrzeń medialną i rosyjską propagandę odpowiedział Ainārs Dimans – przewodniczący Łotewskiej Rady Mediów Elektronicznych, szef Instytutu Mediów w Rydze, profesor teorii komunikowania i dyrektor studiów doktoranckich na Uniwersytecie Turība, dziennikarz i badacz mediów. Naszą rozmowę chciałbym zacząć od pytania o terminy i ich definicje. Działania Rosji w mediach są nazywane bardzo różnie – propaganda, kampania informacyjna, wojna informacyjna. Jakie określenie jest najwłaściwsze dla tego co obserwujemy od początku konfliktu ukraińskiego? Odpowiedź możemy znaleźć w dyrektywie Unii Europejskiej dotyczącej audiowizualnych środków przekazu. Propaganda nie jest zabroniona, propaganda jako taka jest właściwie częścią Public Relations. Problemem jest nawoływanie do nienawiści na fundamencie narodowym, etnicznym. Możemy w tym przypadku mówić o…

🔒Czytasz tylko 11% artykułu. Pozostałe 89% treści jest ukryte.
🔒

Treść dostępna dla prenumeratorów

Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

Zmieniamy się dla Ciebie. By korzystać z nowości prenumeruj nas. Czytaj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Kod promocyjny: PB2026
20% zniżki za zawsze!
Pakiety jednorazowe i cykliczne. Płacisz tylko za to co czytasz!
Pakiet jednorazowy 5 zł
Pakiet cykliczny 7 zł miesięcznie
Wybierz Szczegółowe porównanie
Twoja organizacja potrzebuje jednego lub wielu dostępów?
1 dostęp 200 zł
5 dostępów 675 zł
10 dostępów 1200 zł
Wybierz Szczegółowe porównanie