„Ty mnie nie maluj na kolanach, ty mnie maluj dobrze!” – mówi Pan Bóg do malarza Jana Styki w wyświechtanej anegdotce. Wszyscy ją dobrze znamy, bo powtarzamy do znudzenia, gdy chcemy wepchnąć szpilę artyście, który tak bardzo się trudził nad sportretowaniem swojego modela, że wyszedł mu z tego nie uczciwy i wiarygodny wizerunek, ale przesłodzona laurka. Portretowanego chcielibyśmy zobaczyć jako człowieka z krwi i kości, z wszystkimi jego wadami i zaletami, a nie spiżowego herosa. Artyści, którzy takie laurki tworzą, zdają się nie dostrzegać, że swoim bohaterom bardziej w ten sposób szkodzą, niż pomagają. Nie dostrzega tego chyba także litewski reżyser Donatas Ulvydas, twórca dokumentu o prezydenturze Dalii Grybauskaitė pt. „Tajemnica państwowa” („Valstybės paslaptis”). Tego, że rzemiosłem filmowym potrafi posługiwać…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!


