Powojenną Europę ukształtowała pamięć o zbrodniach reżimu nazistowskiego, podczas gdy zbrodnie stalinowskie zostały zepchnięte w otchłań zapomnienia. Jego ofiary czekały pół wieku na upamiętnienie, niektóre tak naprawdę nie doczekały się go do dzisiaj. Przedmiotem debat europejskich intelektualistów jest to, czy zagłada Żydów była czymś wyjątkowym, czy też zbrodnie nazistowskie i stalinowskie można ze sobą zestawiać i porównywać. Wątpliwości co do tego nie miał reżyser estońskiego filmu „Na skrzyżowaniu wiatrów” Martti Helde, który swoje debiutanckie dzieło zadedykował „ofiarom sowieckiego Holocaustu”. Przeczytaj także: Na skrzyżowaniu wiatrów - rozmowa z reżyserem Marttim Helde Na skrzyżowaniu wiatrów, reż. Martti Helde (Estonia, 2013) Tym, co estoński reżyser nazwał „sowieckim Holocaustem” są masowe deportacje mieszkańców krajów bałtyckich, przeprowadzone w czerwcu 1941 roku. 40 tysięcy Litwinów, Łotyszy i Estończyków zostało wywiezionych w bydlęcych wagonach do azjatyckiej czę...
Pozostało jeszcze 84% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


