„Komunistyczne niedobite kondomy znów się poczuły bezkarnie i odważnie. Jasne, że tak — wybrali kołchoźników, teraz nad Niemnem wstaje już nowy świt. Wkrótce zaczną śpiewać hymn Litewskiej SRR i, b…, Dziadek Mróz przyjdzie pod choinkę” — komentując ignaliński koncert nie owijał w bawełnę znany litewski prawicowy publicysta Andrius Užkalnis, a — w bardziej cenzuralnej manierze — wtórowała mu nowo mianowana minister kultury Liana Ruokytė-Jonsson. „Nie sądzę, że takie przedstawienie zostało zrobione tylko dla samej sztuki. No, a jeśli jest to złośliwa działalność — powinny się tym zająć odpowiednie służby lub osoby. (…) Żyjemy w niespokojnych czasach. Poza tym to nie jest przejaw rusofobii, tylko sowietofobii. Mamy podstawy do obaw. Zagrożenie informacyjne wzrasta, pranie mózgów postępuje na różnych kierunkach. Sądzę, że ludzie zaniepokoili się nie bez powodu, szczególnie młodzież” — stwierdziła minister w rozmowie z litewską telewizją publiczną LRT. Pusta facebookowa sensacja? Generalnie...
Pozostało jeszcze 86% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


